Odkrywamy Lublin: Szlakiem renesansu

Czytaj dalej
Fot. Anna Kurkiewicz
Anna Pawelczyk

Odkrywamy Lublin: Szlakiem renesansu

Anna Pawelczyk

Przywędrował z Włoch, przynosząc ze sobą arkady, attyki i rozetkowe zdobienia. U nas przybrał specjalną formę, określaną później jako renesans lubelski

Przykładem jest dawny zamek lubelski. Budowla, jaką oglądamy dziś, nie ma jednak za wiele wspólnego z tą wcześniejszą.

- Zamek został całkowicie wyburzony po wojnach szwedzkich. Do dziś zachowało się niewiele rycin przedstawiających go za czasów świetności renesansu. Możemy go zobaczyć jednak oczyma wyobraźni, przypominając sobie, jak wygląda Wawel. Przy przebudowie lubelskiego zamku pracowali bowiem muratorzy właśnie z Wawelu - opowiadała Kinga Witkowska-Mirosław, lubelska przewodniczka ze stowarzyszenia Pogranicze.

Perłą lubelskiego renesansu jest m.in. ukryty między klasztornymi murami dwór Rafała Leszczyńskiego.

- Mieszkańcy przeważnie nie wiedzą, gdzie on się znajduje. Obecnie jest wkomponowany w zabudowania klasztorne kościoła przy ul. Świętoduskiej. Jeśli zajrzelibyśmy od strony podwórka klasztoru, to do tej pory widać narożne, dworskie wieżyczki - wyjaśnia przewodniczka.

Innym przykładem może być Pałac Czartoryskich, nieopodal placu Litewskiego, lub kamienica Lubomelskich na Rynku 8.

Wraz z renesansem do Lublina zawitały liczne zdobienia w postaci między innymi attyk. Odbudowane po wojnie attyki możemy podziwiać na kamienicy Rynek 6 i 12.

- Miały dwa zadania: zdobić i chronić. To był czas, gdy w Lublinie szalały pożary. Przez gęstą zabudowę ogień szybko się rozprzestrzeniał. Attyki miały temu zapobiegać - mówi Kinga Witkowska-Mirosław.

Na przełomie XVI i XVII wieku ozdabiano sakralne budynki i ich elewacje.

- Muratorzy ozdabiali budynki już istniejące, bazujące na gotyku. Renesans zagościł po wielkim pożarze miasta. Ogień rozprzestrzeniał się głównie po dachach i sklepieniach kościołów. Były one odnawiane właśnie w stylu renesansowym, wraz z dachem robiono fasady świątyni czy nawet ich wnętrze. Zdobienia kościołów mogły być różne, zarówno proste, jak i bardzo sztukateryjne, ozdabiane między innymi rozetami lub głowami aniołów - opowiada przewodniczka.

Kościoły Lubelskiego Renesansu stanowią cały szlak. Są lekkie, smukłe, proste, jednonawowe i w większości bez wieży, ale z charakterystycznymi zdobionymi np. ślimacznicami.

- Jednym z moich ulubionych przykładów jest fragment Kaplicy Trójcy Świętej na Zamku. Widzimy tam gotycką bryłę z cegieł z jakby niepasującym, otynkowanym i finezyjnym szczytem w stylu renesansu lubelskiego - mówiła przewodniczka.

Kolejnym wzorem tego regionalnego nurtu jest kościół św. Wojciecha, który w środku kryje kolebkowe sklepienie pokryte kratownicą przy prezbiterium.

Na Wzgórzu Czwartek, w kościele św. Mikołaja, również nietrudno zauważyć renesansowe wpływy. Renesansowy wystrój i kolebkowe sklepienie znajdziemy również w cerkwi na ulicy Ruskiej, ozdobionej głowami aniołów i rozetami.

Kolejnym kościołem jest znajdujący się w dzielnicy Kalinowszczyzna kościół św. Agnieszki. Renesansowy styl utrzymał nie tylko wewnątrz, ale również na zakrystii czy na fasadzie.

Kolejny przystanek to kompleks klasztorny oo. dominikanów.

- Klasztor nazywany jest często małym Wawelem. Możemy tutaj zauważyć inspirację Kaplicy Zygmuntowskiej w naszej lubelskiej Kaplicy Firlejowskiej. Cała bryła, wnętrze kaplicy, jak i nagrobki zostały właśnie zaczerpnięte z Wawelu - opowiadała Kinga Witkowska-Mirosław.

Na szlaku renesansu lubelskiego trafimy na kościół bernardynów, którego styl później będzie powielany w całym mieście. Finezyjne zdobienia sercami, rozetkami czy gwiazdami dopełnia między innymi znajdujący się tam renesansowy nagrobek.

Nieopodal, na ulicy Narutowicza znajdziemy świątynię Matki Boskiej Zwycięskiej z bogato zdobionym prezbiterium i owalnymi, kolorowanymi obramieniami.

Kolejnym punktem jest kościół Świętego Ducha, a także nieistniejący już kościół Matki Boskiej Szkaplerznej.

- Znajdował się w miejscu dzisiejszego ratusza. Świątynia wybudowana właśnie w stylu renesansu lubelskiego, niestety, spłonęła - mówi Witkowska-Mirosław.

Ostatnim punktem szlaku lubelskich kościołów renesansowych jest stojący w dół od obecnego ratusza kościół św. Józefa Oblubieńca NMP.

Bogate zdobienia z ślimacznicami na czele mieszkańcy miasta bez problemu mogą zauważyć na zewnętrznej fasadzie kościoła.

Anna Pawelczyk

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.kurierlubelski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.