Ojciec dojrzewa razem z dziećmi

Czytaj dalej
Fot. Małgorzata Genca
Gabriela Bogaczyk

Ojciec dojrzewa razem z dziećmi

Gabriela Bogaczyk

Można ich spotkać na wywiadówkach, placach zabaw, z wózkiem w parku. Ojciec to już nie tylko bankomat. Jakie wyzwania stoją przed nimi we współczesnym świecie?

- Nie byłbym tą osobą, którą jestem teraz, gdyby nie ojcostwo. Marek Kamiński mówi, że „lepsza jest mądra porażka niż głupi sukces”. To racja, ojcostwo niesie ze sobą wiele porażek, ale dają one siłę i mądrość - mówi dr Dariusz Cupiał, pomysłodawca portalu tato.net.

Sam jest ojcem trójki już dorosłych i samodzielnych dzieci. Przyznaje, że kiedy został ojcem, nauczył się żyć na nowo.

- Ojcostwo to właśnie sposób na to, żeby pomóc dorosłemu chłopcu stać się mężczyzną. Możemy mieć 30 czy 50 lat, a wciąż być dużymi chłopcami. Ojcostwo pomaga mężczyznom dojrzewać - dodaje.

Zaznacza, że rola ojca jest coraz trudniejsza, bo przychodzi pełnić ją w bardzo zmieniającym się świecie.

- Portal tato.net powstał po to, aby mężczyźni, którzy w dżungli codziennego świata walczą o swój byt, nie zapominali o najważniejszej karierze swojego życia, czyli o roli ojca. Strona służy gromadzeniu wiedzy i inspiracji dla mężczyzn dążących do świadomego ojcostwa - wyjaśnia Cupiał.

W zeszłym roku 19,6 tys. mężczyzn z naszego województwa zostało ojcami.

Według danych GUS, większość panów, gdy zostaje tatą, ma od 30 do 34 lat. Chociaż 77 z nich miało poniżej 19 roku życia, a 125 powyżej 50 lat.

Dariusz Klimek z Lublina jest ojcem czwórki dzieci. Antek ma 12 lat, Blanka - 10, Nikodem - 7, a Helenka - 2.

- Dla mnie ojcostwo to swego rodzaju powołanie. To była świadoma i dojrzała decyzja, by postawić na dużą rodzinę - odpowiada. I mówi, że jest świadomy tego, że z rodzicielstwa rozliczą go kiedyś dzieci. - Nie rodzice, przedszkolanki, tylko wyłącznie one - dodaje tata.

Czego się od nich na co dzień uczy?

Ojciec dojrzewa razem z dziećmi
Małgorzata Genca Dla mnie ojcostwo to swego rodzaju powołanie. To była świadoma i dojrzała decyzja, by postawić na dużą rodzinę - mówi Dariusz Klimek z Lublina

- Wydaje mi się, że kiedyś byłem bardziej rozlazły i flegmatyczny. Teraz jestem uporządkowany. Wcześniej wstaję rano. Wiadomo, że człowiek narzeka, ale mimo wszystko wstaje codziennie z przyjemnością, aby zobaczyć, jak dzieci sobie radzą i dorastają - mówi Dariusz Klimek z Klubu Ojca Tato.net.

Dzień Ojca nie jest istotny dla sądu

Rafał Mysiakowski jest ojcem 9-letniej Hani. Jest w trakcie rozwodu. Prawa do opieki nad dzieckiem dostała matka. Mówi, że to standard, bo w Polsce 96 proc. orzeczeń o stwierdzaniu opieki jest przyznawanych kobietom.

- Zasadniczy problem polega na tym, że musimy zmienić optykę, bo tak naprawdę nie mówimy o prawach ojców, tylko o prawie dziecka do obojga rodziców. To właśnie prawo jest nagminnie łamane i lekceważone przez sądy - uważa Rafał Mysiakowski z Fundacji Rzecznik Praw Dzieci.

I dodaje, że w ten sposób orzecznictwo sądów rodzinnych tworzy półsieroty, które tak naprawdę mają przecież oboje rodziców. Wylicza, że rocznie sto kilkadziesiąt tysięcy dzieci zostaje pod opieką jednego rodzica, a przez 27 lat daje to 4,7 mln takich dzieci.

Współcześni ojcowie muszą sami sobie wypracować autorytet u dzieci: zaangażowaniem, wiedzą, obecnością na co dzień - zauważa dr Anna Andrzejewska-Cioch, pedagog z KUL

Tylko 2 proc. decyzji to piecza naprzemienna, a 2 proc.- opieka przyznana tylko ojcom. Jakie są te ostatnie przypadki?

- Do takich sytuacji dochodzi dopiero wtedy, gdy matka została uznana przez sąd i inne organy na tyle nieodpowiedzialnym rodzicem, że dziecku groziła rodzina zastępcza. Są to sytuacje, gdy matka np. porzuca dziecko i wyjeżdża z nowym partnerem albo ma problemy psychiczne lub z alkoholem. Te dwa procent zostaje ojcom, którzy mają chęć i starają się o prawo opieki nad swoim dzieckiem - wyjaśnia ojciec Hani.

Uważa, że sądy czy opieka społeczna na siłę forsują stabilizację przy jednym z rodziców. Ojciec tłumaczy, że ważniejsze od jednego domu i jednego pokoju są kontakt i więzi z obojgiem rodziców.

- Sąd kieruje się tak zwanym dobrem dziecka, tylko nikt tego nie zdefiniował, a wszyscy posługują się tym określeniem - mówi ojciec z Fundacji Rzecznik Praw Dzieci.

Pan Rafał może spotykać się z córką w drugi i czwarty weekend miesiąca. Wywalczył też miesiąc wakacji, tydzień ferii i półtorej dnia świąt w Wielkanoc i Boże Narodzenie. A co z Dniem Ojca?

- W mojej sytuacji nie będę miał możliwości zabrać córki do siebie. Chociaż wnioskowałem o ten dzień. Sąd uznał, że to mało istotne, ale na szczęście przypada czwarty weekend miesiąca i w sobotę już się zobaczymy - mówi tata Hani.

Manifest ojców

W zeszłym roku w Lublinie głośnym echem odbił się spektakl w reżyserii Łukasza Witt-Michałowskiego. Mowa o „Tata ma kota”, który jest głosem ojców pozbawianych praw do swoich dzieci.

- Spektakl zabiera głos w sprawie, która jest skutecznie przemilczana albo znacznie marginalizowana w naszym społeczeństwie. Podjąłem się tego tematu, bo tak naprawdę nikt go nie podejmuje. A statystyki mówią, że w większości przypadków mężczyźni przegrywają sprawę o opiekę nad dzieckiem. To powoduje, że są z góry na straconej pozycji i o tym trzeba bardzo głośno mówić - zauważa reżyser.

I wyjaśnia, że bohaterowie przedstawienia to faceci w krótkich spodenkach w piaskownicy, którym koś zabrał piasek i ulepił monstrualną kobietę, która urasta prawie do rangi pomnika. Opowiada, że rzeczywiście jest tak trochę, że faceci są w ten sposób postrzegani w społeczeństwie.

- Pokutuje trochę takie powiedzenie, że lepsza jest najgorsza matka niż najlepszy ojciec. Matka to jest coś oczywistego w życiu dziecka, a ojciec - już niekoniecznie. Nasza sztuka była pewnego rodzaju manifestem ojców w sprawie tego, że nie ma parytetów w opiece nad dzieckiem. Dlatego poruszamy problem braku równości w kwestii praw do dziecka w Polsce - dodaje Witt-Michałowski.

Jak jego życie zmieniło się po narodzinach syna? Dzisiaj Ignacy ma 6 lat. - Na pewno przeniósł mi się punkt ciężkości. Wcześniej miałem masę obsesji na swój temat. Teraz bardziej martwię się o syna niż o samego siebie. Nie ma już myślenia w pierwszej osobie liczby pojedynczej, tylko bardziej w trzeciej - odpowiada reżyser. I dodaje, że będąc ojcem, w pewnym momencie człowiek zaczyna zastanawiać się, jakie wartości przekazać dziecku.

- Najpierw jednak trzeba stanąć przed lustrem i zapytać się, czy rzeczywiście samemu te wartości się wyznaje. Nie może być rozbieżności, że mówimy jedno, a robimy w życiu drugie. Trzeba być pod tym względem uczciwym. Staram się dziecku po prostu nie wciskać kitu - tłumaczy Witt-Michałowski.

Eksperci podkreślają, że ojciec odpowiedzialny jest głównie za wprowadzanie dziecka w świat zewnętrzny. Ojciec powinien być przewodnikiem, pokazywać normy i zasady społeczne.

- Poza tym ojciec odpowiedzialny jest za tzw. miłość ojcowską. Chociaż filozof Erich Fromm mówi, że to nie jest do końca miłość. To pewnego rodzaju duma, którą można zobaczyć w oczach ojca. Dziecko musi na nią zapracować, podnosząc sobie poprzeczki i je przeskakując. Wtedy ojciec jest zadowolony, dumny i szczęśliwy. Matka nie jest w stanie czegoś takiego zaoferować, bo kocha miłością bezwarunkową. Ojciec jest potrzebny również jako model roli męskiej w życiu zarówno dla dziewczynki, jak i dla chłopca - mówi dr Piotr Kwiatkowski, psycholog rodziny z KUL.

A jakie błędy popełniają ojcowie we współczesnych czasach? - Nagminnie zdarza się ojciec nieobecny albo uciekający od pełnienia swojej roli. Przykładowo, mężczyzna znajduje sobie pracę w Krakowie, a rodzina mieszka w Lublinie - wyjaśnia psycholog rodziny.

Drugi błąd rodzica wynika z przekonania, że „skoro mój ojciec był surowy, wymierzał kary, to ja nie chcę być takim ojcem”. - Wtedy tata zaczyna kumplować się z dzieckiem, oglądać razem filmiki w internecie czy grać na konsoli. Uważam, że lepiej wybrać drogę doświadczonego kumpla - proponuje dr Kwiatkowski.

Są też ojcowie, którzy nie potrafią wyrażać uczuć. Ojciec nie mówi do dziecka „kocham cię”, nie przytula go. - Dziecko żyje wtedy w przekonaniu, że skoro tata tego nie mówi, to znaczy, że go nie kocha i odrzuca. Nagminne jest też wymaganie i strofowanie, które objawia się permanentnym niezadowoleniem. Słynne: „dostałeś czwórkę, a czemu nie piątkę?” - mówi specjalista.

Dr Anna Andrzejewska-Cioch, pedagog z KUL, zaznacza, że często nie zdajemy sobie sprawy z roli ojca. - W prawidłowym rozwoju dziecka potrzebna jest matka i ojciec. Tata powinien być obecny od samego początku, chociaż jego rola z każdym rokiem zwiększa się stopniowo. Najbardziej widać to na etapie 2- czy 3-latka - mówi pedagog.

Jeszcze dekadę temu rola ojca w rodzinie utożsamiania była z zarabianiem pieniędzy.

- Obecnie ojcowie angażują się też w sposób kreatywny i aktywny, np. idą na wywiadówkę, można spotkać ich na placu zabaw, w sklepie, potrafią przewijać niemowlaki - zauważa dr Andrzejewska-Cioch. I wyjaśnia, że ojciec miał wcześniej autorytet zastany, bo był przypisany do roli twardego ojca.

- To już nie wystarcza. Współcześnie ten autorytet muszą sami sobie wypracować zaangażowaniem, wiedzą, obecnością na co dzień. Dzisiaj należy nie tylko kupić zabawkę, ale i się nią pobawić z dzieckiem - mówi ekspertka.

I dodaje, że przed współczesnymi mężczyznami stoi ogromny trud i wyzwanie, żeby być prawdziwym ojcem z krwi i kości, który będzie jednocześnie dla dziecka podporą i autorytetem.

- To jest trud stawania się ojcem. Tata musi dojrzewać razem z dzieckiem, to znaczy rozwijać się i pracować nad sobą. Kobietom przychodzi to naturalnie. Dla mężczyzn jest to proces wzrastania w ojcostwie. Dopiero wtedy rodzi się więź prawdziwego ojcostwa.

Gabriela Bogaczyk

Zajmuje się ochroną zdrowia i sprawami społecznymi.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.kurierlubelski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.