Ojciec - gwałciciel zapłaci za krzywdę swoich dzieci

Czytaj dalej
Marcin Koziestański

Ojciec - gwałciciel zapłaci za krzywdę swoich dzieci

Marcin Koziestański

Prokurator z Kraśnika sama wystąpiła o 150 tys. zł odszkodowania dla ofiar gwałtów.

Dzięki zaangażowaniu Krystyny Łapińskiej, prokurator z Kraśnika, prawomocny wyrok na ojca - gwałciciela nie oznaczał zakończenia sprawy. Prokurator chce, by zwyrodnialec zapłacił swym dzieciom: 16-letniej Annie i 15-letniemu Piotrowi odszkodowanie.

- Nasz prokurator sam skierował do sądu cywilnego pozew przeciwko Robertowi P. Domaga się, by skazany zapłacił na rzecz swoich małoletnich dzieci po 75 tys. złotych. Ma to być zadośćuczynienie za krzywdy, jakich doznały, na skutek przestępstw popełnionych na ich szkodę przez ich ojca - wyjaśnia Małgorzata Dziedzic, szefowa Prokuratury Rejonowej w Kraśniku.

Chodzi o Roberta P., który pracował w przedszkolu, mimo że przed laty w jego komputerze znaleziono materiały pedofilskie. Mężczyzna nie poniósł za to poważniejszych konsekwencji. Czując się bezkarny, postanowił „wprowadzić w dorosłe życie” dwójkę swoich nastoletnich dzieci. Tak bowiem tłumaczył pociechom obrzydliwe czyny, których się dopuszczał względem nich.

Najpierw Robert P. groźbami zmusił 16-letnią Annę do stosunków seksualnych. Potem zaczął gwałcić młodszego syna. Wszystko nagrywał kamerą.

Rodzina mieszkała w niewielkiej miejscowości, około 20 km od Kraśnika. Dzieci długo nie opowiadały o swoim koszmarze. Jednak Anna w końcu zdradziła rodzinny sekret. Wkrótce Robertem P. zajął się Sąd Okręgowy w Lublinie. - Przyznaję się do winy i przepraszam - mówił w kwietniu 2016 r. oskarżony. Sędzia uwierzył w skruchę i skazał mężczyznę na zaledwie 5-letnią odsiadkę. Wyrok był nieprawomocny. Robert P. złożył apelację. Kilka tygodni temu Sąd Apelacyjny podtrzymał 5-letni wyrok. Robert P. wróci jednak na salę sądową. Za sprawą prokurator Łapińskiej.

Proces za procesem

Kraśnicka prokuratura po skazaniu Roberta P. prezez sąd mogła zapomnieć o nim i jego ofiarach. Jednak po zamknięciu sprawy karnej przez jednego prokuratora, zainteresował się nią inny. Właśnie Krystyna Łapińska. To dzięki niej gwałciciela czeka proces o zapłatę 150 tys. zł dzieciom. - Termin pierwszej rozprawy o zadośćuczynienie nie został jeszcze wyznaczony - precyzuje Małgorzata Dziedzic.

Prokurator Łapińska postanowiła pomóc też żonie przestępcy. Włączyła się w postępowanie rozwodowe i przedstawiała na sprawie obciążające mężczyznę dowody. Kobieta szybko dostała rozwód z orzeczoną winą byłego małżonka, który pozbawiony został władzy rodzicielskiej.

Inna twarz prokuratorów

Postawa prokurator z Kraśnika nie jest odosobnionym przypadkiem. - Pani prokurator po prostu zauważyła, że tej rodzinie należy pomóc. Gdy widzimy, że ofiarą jest dziecko, osoba starsza, niedołężna, staramy się włączać w procesy lub sami je inicjować, by jak najlepiej stać na straży osób pokrzywdzonych - mówi nam Małgorzata Dziedzic, szefowa Prokuratury Rejonowej w Kraśniku.

Agnieszka Kępka, rzeczniczka prasowa Prokuratury Okręgowej w Lublinie, tłumaczy, że śledczy mogą wkroczyć w każdy proces, gdy widzą, że sprzyja temu interes społeczny.

- Poza staraniem o skazanie przestępców dbamy o ich ofiary, zwłaszcza gdy osoby poszkodowane są członkami rodzin - podkreśla Agnieszka Kępka.

Specjalnie do tego celu wyznaczona jest komórka w prokuraturze, która zajmuje się postępowaniami cywilno-administracyjnymi.

- Gdy np. dochodzi do znęcania się w rodzinie, po zakończeniu sprawy karnej często wkraczamy też w proces cywilny. Domagać się możemy w jego trakcie ubezwłasnowolnienia jakiejś osoby, wydziedziczenia, sprawdzenia ojcostwa, nakazu wymeldowania się z zajmowanego przez kata domu, przymusowego leczenia psychiatrycznego lub odwykowego - wylicza Kępka.

Tak było m.in. w przypadku sprawy sprzed kilku lat. - Obywatel Belgii zamieszkał w Lublinie, gdzie ożenił się z lublinianką. Para doczekała się trójki dzieci. Gdy na jaw wyszło, że mężczyzna molestuje pociechy, uciekł do własnej ojczyzny - relacjonuje Kępka.

Matka pokrzywdzonych dzieci była poważnie chora, dlatego Belg postanowił wykorzystać sytuację i chciał odebrać kobiecie trójkę maluchów.

Co by się stało, gdyby dzieci trafiły do obcego kraju pod opiekę osoby podejrzanej o ich molestowanie? - Dlatego do sprawy wkroczył nasz prokurator, który postanowił pomóc rodzinie - dodaje rzeczniczka lubelskich śledczych.

Prokurator, działając wbrew międzynarodowym przepisom, pomógł matce chorej kobiety stać się prawną opiekunką jej wnucząt.

- Sprawa na szczęście zakończyła się pomyślnie. Dzieci do tej pory mieszkają w Lublinie i pozostają pod opieką babci. Z kolei za Belgiem wysłaliśmy europejski nakaz aresztowania, by móc go postawić przed polskim sądem. Jednak belgijskie organa ścigania odmówiły nam wydania go - opowiada Kępka.

Prokuratorzy podkreślają, że ich postępowanie to nic niezwykłego. - To normalne zachowanie. Tak po prostu pracujemy. Jednak głośno się o tym nie mówi - kwituje Kępka.

*Dane ojca i dzieci zostały zmienione

Marcin Koziestański

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.kurierlubelski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.