Palisz na działce liście i gałęzie? Też produkujesz trujący smog

Czytaj dalej
Aleksandra Dunajska

Palisz na działce liście i gałęzie? Też produkujesz trujący smog

Aleksandra Dunajska

Eksperci nie mają wątpliwości - spalanie liści, gałęzi czy traw też szkodzi środowisku i ludziom. A do tego grozi za to mandat.

Spacerując wiosną po osiedlach domków jednorodzinnych albo podlubelskich miejscowościach czasami trudno złapać oddech a okolicę spowija gęsta chmura dymu. Już wiadomo, że właściciele nieruchomości robią porządki. I palą: pozostałe z jesieni liście, gałęzie, czasami trawy. „Zanieczyszczenie powietrza? Jakie zanieczyszczenie? Przecież to tylko rośliny” - powiedzą pewnie, kiedy zapytacie, czy wiedzą, że zanieczyszczają środowisko i trują siebie i wszystkich wokół. Bardzo się jednak mylą.

- Spalanie liści, traw czy gałęzi z całą pewnością przyczynia się do powstawania zanieczyszczenia powietrza – podkreśla prof. Dobiesław Nazimek, chemik z Uniwersytetu Przyrodniczego. - Rośliny składają się nie tylko z węgla i wody, przyswajają też różne substancje np. z gleby. Ich spalanie powoduje, że do powietrza trafiają prawie wszystkie, poza węglanami i siarczanami, składniki smogu. Paląc np. liście emitujemy więc m.in. toksyczne i rakotwórcze dioksyny, pyły PM 2,5, PM 10, azotany. Trujemy siebie, rodzinę, sąsiadów – wyjaśnia prof. Nazimek.

Co więcej - za palenie liści czy gałęzi grozi mandat: od 20 do 500 zł. Straż Miejska w Lublinie w ub. r. wystawiła 52 mandaty na 8 950 złotych za spalanie odpadów na zewnątrz budynków. Udzieliła też 33 pouczeń. W tym roku były cztery mandaty na tysiąc złotych i sześć pouczeń. Wśród wymienionych mandatów nie ma co prawda wyszczególnionych tych, które wystawiono wyłącznie za spalanie odpadów zielonych.

- Zwykle podczas interwencji nasi funkcjonariusze stwierdzali pomiędzy gałęziami czy liśćmi także inne odpady - tłumaczy Robert Gogola, rzecznik prasowy Straży Miejskiej w Lublinie.

- W przypadku spalania samych odpadów zielonych zwykle udzielamy pouczeń, zwłaszcza jeśli na danej posesji jesteśmy po raz pierwszy. Chociaż oczywiście za spalanie samych liści czy skoszonej trawy też trzeba się liczyć z mandatem karnym, szczególnie, jeśli sytuacja się powtarza - dodaje rzecznik.

A co z ogniskiem rozpalanym rekreacyjnie? - W chwili, kiedy wykorzystujemy drewno do np. pieczenia kiełbasek, nie jest to zabronione, gdyż nie jest to pozbywanie się odpadów. Oczywiście w takich sytuacjach należy pamiętać o bezpieczeństwie pożarowym - zaznacza Robert Gogola.

Jeśli nie palenie, to co?

W Lublinie problemu z zagospodarowaniem zielonych odpadów mieszkańcy nie mają - raz na dwa tygodnie firma „śmieciowa” odbiera z nieruchomości każdą ilość worków z liśćmi, trawą, drobnymi gałęziami czy wyciętymi roślinami. Jeśli ktoś nie chce czekać, może sam zawieźć worki do Punktu Selektywnego Zbierania Odpadów Komunalnych (ul. Głuska 6).

W sąsiednich gminach stosowane są różne rozwiązania. Na przykład w Jastkowie odpady zielone trzeba samodzielnie zawieźć do punktów w Snopkowie lub Tomaszowicach.

Sposobem jest też wykorzystanie liści czy skoszonej trawy na działce, czyli przerobienie ich na kompost.

Koalicja antysmogowa

Artykuł jest elementem kampanii informacyjnej, którą prowadzimy wspólnie z Urzędem Miasta, LPEC oraz MPK. W przyszły tygodniu, także w ramach kampanii, organizujemy smogową debatę w redakcji Kuriera Lubelskiego. Relację ze spotkania znajdziecie Państwo na tej stronie za tydzień. Oczywiście zamieścimy ją także na kurierlubelski.pl.

Aleksandra Dunajska

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.kurierlubelski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.