Perły stadniny na emeryturze

Czytaj dalej
Fot. Ewa Pajuro
Aneta Galek

Perły stadniny na emeryturze

Aneta Galek

Według niektórych, koń jest stary, gdy ma 16 lat. Inni twierdzą, że starość przychodzi sześć - siedem lat później. Jak wygląda końska emerytura w stadninie w Janowie Podlaskim?

Perły stadniny na emeryturze
Ewa Pajuro Czartawa ma 24 lata. Klacz urodziła się w 1992 roku. Teraz spędza emeryturę w stadninie koni w Janowie Podlaskim. Uwielbia zabawy w błocie

Czartawa ma 24 lata. Urodziła się w 1992 roku. Stoi spokojnie w kącie, jedząc siano, pośród kilkunastu innych, leciwych koni. Jest z nich najstarsza. W odróżnieniu od hasającej obok pary rodzeństwa, mającego odpowiednio 7 i 9 miesięcy, nie lgnie do ludzi, nie obgryza szalików czy kurtek.

Na drugim końcu stajni stoją Pętla i Eutona, obie o dwa lata młodsze od Czartawy. 22-letnia Pętla jest świetną matką. Urodziła m.in. wybitnego ogiera Pogroma, trójkoronowanego w Stanach Zjednoczonych.

- Rodzi bardzo dobre źrebaki. Cały czas była tu, w stadninie. Pochodzi z linii koni wyścigowych, ale wydała na świat świetnego ogiera pokazowego. Wszystkie jej ogiery są bardzo ładne - mówi jedna z osób pracujących w stadninie w Janowie Podlaskim.

To miejsce uważane jest za jedno z nielicznych w Polsce, w którym konie mogą spędzić spokojną emeryturę i dożyć swoich dni. W Janowie Podlaskim koni na emeryturze jest kilkanaście. To przede wszystkim klacze, które są zasłużone, rodziły świetne źrebięta.

- W pewnym momencie kończy się ta funkcja reprodukcyjna. Teraz te konie spędzają czas przede wszystkim chodząc po trawie. W lecie przebywają pod wiatami, mają otwarte stajnie - opowiada Sławomir Pietrzak, prezes stadniny w Janowie Podlaskim. I dodaje: - Są oczywiście klacze długowieczne, które w wieku 20 lat wciąż rodzą źrebięta i jeśli ich funkcje reprodukcyjne są prawidłowe, nie ma powodu, by takie cenne klacze sprzedawać. Gdy ta rola się kończy, konie po prostu dożywają w stadninie. W przypadku ogierów czasami jest tak, że przez pewien czas nie są one wykorzystywane, ale utrzymujemy je jako tzw. rezerwę hodowlaną.

Perły stadniny na emeryturze
Ewa Pajuro

Jak mówi Sławomir Pietrzak, konie stare albo dożywają swoich dni, albo wcześniej są sprzedawane. - Tak to wygląda, czy nam się to podoba, czy nie, dotyczy to wszystkich zwierząt - komentuje.

Jak wygląda starość konia?

Jak dowiadujemy się w janowskiej stadninie, o koniu możemy mówić, że jest młody, gdy ma do 7 - 8 lat. Później mamy do czynienia z koniem w wieku średnim, a gdy skończy on 16 lat, jest już koniem starym.

- 16-letni koń to jest bardzo dobry wiek konia, wcale nie jest stary - mówi z kolei Ilona Dąbrowska z Fundacji Międzynarodowy Ruch na rzecz Zwierząt „Viva”.

- Według mnie, stary koń to koń 22-, 23-letni. W naszej fundacji jest mnóstwo koni, cały przekrój wiekowy. Te 20-letnie to okazy zdrowia. Mój koń ma właśnie 20 lat, chętnie rusza w teren, można na nim jeździć. Nie jest staruszkiem. Najstarszym koniem, jakiego mamy, jest klacz Danusia, która ma już 34 lata i ma się świetnie, bryka, tarza się, potrafi się rozpędzić, galopuje - kontynuuje Ilona Dąbrowska.

Jak wygląda starość konia w stadninie w Janowie Podlaskim? Czy koni, tak jak ludzi, dotykają różne choroby?

- Oczywiste jest, że wydolność poszczególnych organów zaczyna być coraz gorsza, pojawiają się czasem problemy z oddychaniem, może występować dychawica, ale jest to bardzo indywidualna sprawa - twierdzi prezes janowskiej stadniny. U starszych koni zmienia się także wygląd zewnętrzny.

- Grzbiet, który dotychczas był zbliżony do płaskiego, zaczyna się zagłębiać. U klaczy, które rodziły źrebięta, staje się on coraz bardziej wklęsły i miękki. Pojawia się też charakterystyczna siwizna. Starość widać także w sposobie poruszania się, ale nie u wszystkich - dopowiada Pietrzak. Starsze konie mają też problemy z zębami, które w pewnym momencie mogą zacząć wypadać.

Perły stadniny na emeryturze
Ewa Pajuro

Wtedy problemem staje się jedzenie. W takim wypadku zwierzętom trzeba podawać pasze łatwo przyswajalne, np. gnieciony owies czy, jak w przypadku dychawicy, moczone siano.

Inną sprawą jest utrzymanie starszych koni, choć koszty są różne w różnych ośrodkach. Wielu stadninom to się nie kalkuluje i decydują się na sprzedaż wierzchowców, niekiedy nawet na rzeź. Koniom, które odwiedziliśmy, to nie grozi, mają zapewniony byt do końca dni. - Do kosztów ogólnych związanych z paszą (starsze konie nie muszą być żywione tak intensywnie czy nie wymagają pasz treściwych) dochodzą koszty związane z obsługą, budynkami, energią elektryczną, wodą, z amortyzacją budynków. Te koszty mogą być różne w różnych miejscach - tłumaczy prezes stadniny.

Ilona Dąbrowska zwraca z kolei uwagę, że w szkółkach konie pracują tak długo, jak tylko mogą. - Jeśli koń ma 22 lata i dalej może pracować, to on pracuje do momentu, aż np. okuleje, oślepnie, ma opuchnięte nogi, wtedy jest odstawiany. Później nic się z nim nie dzieje, on po prostu sobie żyje - komentuje Dąbrowska. - Powiem na przykładzie naszych koni, tych, które mają powyżej 20 lat. To są normalne konie, tyle tylko, że one nic nie robią. Wychodzą sobie, skubią trawę, brykają, a wieczorem wracają. To nie są konie, które wymagają stałej opieki. Zachorować może zarówno 10-letni, jak i 25-letni koń - mówi.

Konie, które lata młodości mają już za sobą, w janowskiej stadninie także są wyłączone z pracy. Można powiedzieć, że mogą robić, co chcą. Poruszać się po terenie stadniny tyle, ile mogą. Z kolei wierzchowce, które mają problemy z oddychaniem, dużo czasu spędzają na dworze, bo świeże powietrze jest dla nich korzystne. W lecie przebywają na dworze nawet całą noc albo w stajni otwartej, z której, kiedy chcą, mogą wychodzić.

- Jeśli natomiast pojawiają się problemy z poruszaniem, to leczy się je w miarę możliwości, a jeśli obserwuje się, że koń rzeczywiście cierpi, to nie ma innego wyjścia, tylko trzeba go uśpić, bo szkoda, żeby się męczył. Tak też się dzieje, gdy zwierzę np. choruje na jakiś nowotwór. Koniec jest właśnie taki, że np. nie wytrzymuje serce albo po prostu z powodu starości, koń pada - tłumaczy Sławomir Pietrzak.

Aneta Galek

Pracuję w dziale online Kuriera Lubelskiego. Oprócz tego do Kuriera piszę też o kobiecej piłce nożnej i ręcznej. Jeśli więc natraficie na artykuły o drużynach GKS Górnik Łęczna, czy MKS Perła Lublin, to najpewniej ja będę ich autorką :) Prywatnie jestem wielką fanką Realu Madryt.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.kurierlubelski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.