Celina Wojda

Porywacz Amelki powinien siedzieć. Dlaczego wyszedł?

Ryszard D. decyzją sądu najbliższe trzy miesiące spędzi w areszcie. Mężczyźnie za uprowadzenie 12-latki i ograniczenie jej wolności grozi do 15 lat Ryszard D. decyzją sądu najbliższe trzy miesiące spędzi w areszcie. Mężczyźnie za uprowadzenie 12-latki i ograniczenie jej wolności grozi do 15 lat więzienia
Celina Wojda

Mieszkańcy Trzechela pod Nowogardem byli przekonani, że Ryszard D. popełni kolejną zbrodnię. W opinii sądu okręgowego, prokuratury i służby więziennej oskarżony nie powinien być na wolności.

Ryszard D. oraz jego konkubina Elżbieta B. zostaną w areszcie tymczasowym. Mężczyzna tak naprawdę powinien jeszcze odsiadywać wyrok w więzieniu. Został jednak przedterminowo zwolniony decyzją sądu apelacyjnego, mimo sprzeciwu prokuratora, sądu okręgowego i służby więziennej. Sprawę tego przedterminowego zwolnienia będzie chciał wyjaśnić sam minister sprawiedliwości.

Rysiek dobrze się kamuflował

W Trzechelu, w którym mieszkał Ryszard D. oskarżony o porwanie 12-letniej Amelii z Golczewa, mieszkańców nie dziwi to, co się wydarzyło w miniony piątek. Jak mówią, każdy podejrzewał, że coś może się wydarzyć. Jeżeli nie teraz, to za dwa lata, gdyby Ryszard D. odsiedział wyrok do końca.

- Każdy jest zbulwersowany, zły i zastanawia się dlaczego on w ogóle wyszedł i kto na to pozwolił - mówi pani Aniela, mieszkanka Trzechela. - On się bardzo dobrze kamufluje, ale my znany go od dziecka i wiemy, jaki jest naprawdę.

To nie pierwszy raz

Ryszard D. jest w Trzechelu postacią, o której mówi się dwojako. Jedni nazywają go bestią, a inni pamiętają jeszcze czasy sprzed dramatycznego zajścia.

- Zawsze powiedział „dzień dobry”, ale nie wdawał się w dyskusje, był taki specyficzny, jednak nie wydawało się, że to potwór - opowiadają mieszkańcy, którzy go znali.

Okazuje się, że Rysiek tylko sprawiał wrażenie spokojnego i porządnego chłopaka. Niektórzy mieszkańcy Trzechela, przekonują, że za przyjemnym wyrazem twarzy, niewymuszoną grzecznością i udawanym spokojem, kryła się bezwzględna bestia.

- W więzieniu też widać dobrze się kamuflował, on miał podwójną twarz - dodaje pani Aniela.

Z relacji mieszkańców Trzechela wynika, że Ryszard D. już kiedyś zaciągnął do swojego auta dziewczynę, z którą ma teraz dziecko. W rozmowie z „Głosem” przed kilkoma laty Joanna przyznała, że była źle traktowana przez mężczyznę i zmuszana do seksu.

- Ta dziewczyna jest trochę upośledzona, podobno postąpił z nią bardzo podobnie. Wciągnął do samochodu, zrobił co chciał i wyrzucił. A ona zaszła w ciążę - opowiada mieszkanka wsi.

Dlaczego wyszedł?

To pytanie zadają sobie teraz wszyscy, a najczęściej chyba rodzina 12-letniej Amelii. Jak powiedział nam tata dziewczynki, do dziś nie mogą uwierzyć w to, co się wydarzyło.

- Nie możemy się pozbierać - mówi tata Amelki. - Córka jest w domu, pod opieką psychologa. Nic więcej nie mogę na razie powiedzieć.

Amelka w piątek wieczorem wracała od koleżanki. Dziewczynki chodzą do jednej klasy. Mieszkają w odległości 300 metrów od siebie. Wracała do domu, jak w każdy inny dzień. Nikt się nie spodziewał takiego zdarzenia.

- To było 7-10 metrów od domu - mówi tata. - Córka zadzwoniła do nas 4 minuty wcześniej, że jest 50 metrów od domu. Zszedłem na dół żeby jej otworzyć drzwi. Po 10 minutach jeszcze jej nie było, więc zaczęliśmy szukać. Jeden z sąsiadów przybiegł i powiedział, że usłyszał krzyk. Pobiegliśmy zobaczyć nagranie z monitoringu, a później już wiemy, jak było.

Amelka była przypadkową ofiarą Ryszarda D. Jak mówią mieszkańcy Golczewa, alkohol w jej organizmie to na pewno zasługa oskarżonego. Wczoraj Ryszard D. wychodząc z sali rozpraw wykrzyczał, że było to tylko porwanie, a dziewczynce nic nie chciał zrobić.

Skatował inne dziecko

Ryszard D. odsiadywał wyrok za brutalne pobicie dziecka, był też oskarżony o gwałt na nieletniej. Siedem lat temu zwabił do swojego mieszkania 10-letnią dziewczynkę z Trzechela. Była jego sąsiadką. Dotkliwie ją pobił, rozebrał i pozostawił nagą na śniegu. Mężczyzna został skazany na dziewięć lat i trzy miesiące więzienia.

Sześć prób wyjścia

Ryszard D. sześć razy starał się o przedterminowe, warunkowe zwolnienie z więzienia. Pięć razy jego prośba była odrzucana, za szóstym razem decyzją Sądu Apelacyjnego w Szczecinie skazany wyszedł z więzienia dwa i pół roku wcześniej, pomimo sprzeciwu prokuratora.

Dobrze się sprawował

Zachowanie skazanego w tej sprawie ciągle ulegało poprawie. W efekcie był kilkadziesiąt razy nagradzany, ani razu ukarany. Aktywnie uczestniczył w programie resocjalizacji, co w opiniach było oceniane bardzo dobrze - tłumaczy decyzję Sądu Apelacyjnego w Szczecinie, rzecznik Janusz Jaromin.

Prokurator, sąd i zakład karny byli przeciwko

W opinii administracja zakładu karnego w Nowogardzie Ryszard D. powinien w dalszym ciągu być poddawany działaniom resocjalizacyjnym.

Celina Wojda

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.kurierlubelski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.