Poszedł z dziećmi na śmierć. Jak znany Janusz Korczak. Urodził się w żydowskiej rodzinie w Rzeszowie

Czytaj dalej
Fot. archiwum
Andrzej Plęs

Poszedł z dziećmi na śmierć. Jak znany Janusz Korczak. Urodził się w żydowskiej rodzinie w Rzeszowie

Andrzej Plęs

O Januszu Korczaku słyszał w Polsce chyba każdy, ulice nazwane jego imieniem są w każdym większym mieście. O Dawidzie Kurzmannie mało kto słyszał, a patronem ulicy jest tylko w peryferyjnej dzielnicy Krakowa. Pierwszy trafił do zbiorowej świadomości tym, że wraz ze swoimi podopiecznymi z żydowskiego sierocińca w getcie dobrowolnie poszedł na śmierć. Drugi zrobił dokładnie to samo. Rzeszów może być drugim miastem, w którym będzie patronem ulicy. Także dlatego, że stąd pochodził.

Obaj nosili okrągłe okulary w drucianej oprawce. Obaj z brodami, choć ta Kurzmanna znacznie dłuższa, chasydzka. Obaj z nieokiełznaną pasją społecznikowską, szczególną opieką otaczali dzieci, przede wszystkim sieroty. I zginęli w podobnych okolicznościach.

Po Korczaku można by nawet spodziewać się ofiarności wobec bliźnich, wszak lekarz z zawodu, przysięgę Hipokra-tesa traktował znacznie szerzej niż standardowo wymagano tego od medyków. Kurzmann był „tylko” kupcem, choć nie byle jakim, bo zarządzał wielkimi spółkami handlującymi stalą. A jednak kawał życia poświęcił bliźnim, na finale tego życia nawet je za bliźnich oddał. Po cichutku, bez rozgłosu.

Bohater polski i żydowski

Wiadomo, że Dawid Alter Kurzmann urodził się w 25 maja 1865 z ojca Jacova i matki Diny. Dokumenty z Instytutu Yad Vashem wyraźnie wyszczególniają, że miejscem urodzenia był „Rzeszów - Poland”, choć Polski przecież wtedy administracyjnie nie było. Dokument wzmiankuje, że był żydowskim i polskim bohaterem, choć lepiej znany jest w Tel Avivie, w który nigdy nie był, niż w Krakowie i Rzeszowie, z którymi był związany.

Wiadomo, że pochodził z ortodoksyjnej chasydzkiej rodziny. Izraelski dziennik „Haaretz” określa go nawet jako „ultraortodoksyjnego”. Nie wiadomo, co działo się z nim do 1887 roku, kiedy pojawił się w Krakowie i zamieszkał z rodziną przy ul. Mostowej 10. Wiadomo natomiast, że zawodowo okazał się być bardzo sprawnym przedsiębiorcą, właścicielem ogromnej firmy „D. Kurzmann, Dom Komisowo-Handlowy dla Towarów Żelaznych i Metalowych”.

Znacznie barwniejsza jest jego prywatna strona życia. Założył międzynarodowy ultra-ortodoksyjny ruch chasydzki „Agudath Israel oraz Chachmej Lublin”, wspierał uczelnie, był zdeklarowanym zwolennikiem edukacji kobiet, co w tamtym czasie mogło być uznane za zamach na społeczno-obyczajowe tabu. Nade wszystko intensywnie sponsorował Dom Dziecka dla żydowskich sierot, który mieścił się przy krakowskiej ul. Dietla, a dla którego Kurzmann stał się od 1918 roku prezesem, menedżerem i bodaj „sponsorem strategicznym”, bo ogromną część zysków z własnych przedsiębiorstw przeznaczał na utrzymanie tej placówki. Na tamten czas był w Królewskim Mieście postacią znaną i szanowaną, nie tylko w środowisku przedsiębiorców i pobożnych Żydów.

W daleszej części artukułu przeczytasz m.in.

  • o ucieczce z Krakowa
  • o marszu śmierci
Pozostało jeszcze 55% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 3,69 zł dziennie.

    już od
    3,69
    /dzień
Andrzej Plęs

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.kurierlubelski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2021 Polska Press Sp. z o.o.