Poszukiwany z radością donosi na poszukiwanego

Czytaj dalej
Fot. pixabay
Marcin Koziestański

Poszukiwany z radością donosi na poszukiwanego

Marcin Koziestański

Ukrywający się przestępcy jak ognia boją się pobytu w więzieniu. Własna kartoteka nie przeszkadza im jednak, by policjantom donosić na inne poszukiwane osoby

Wzorowi obywatele często pomagają policjantom w złapaniu groźnych przestępców. Wiedząc, gdzie ci się ukrywają, dzwonią i zdradzają ich kryjówki. Jednak zdarzają się też i tacy obywatele, którzy - donosząc na innych - zapominają, że sami również są poszukiwani przez organy ścigania.

Uczciwy przestępca kłopotami z pamięcią

Prawdziwym „mistrzem” zbrodni był mieszkaniec Firleja. 35-latek kilka dni temu wpadł w ręce policji. Nim to się stało, w miniony wtorek, sam udał się na komisariat w Kocku.

Mężczyzna zadzwonił na policję i poinformował funkcjonariuszy o miejscu ukrywania się poszukiwanego znajomego. 51-latek miał bowiem do odbycia karę 1,5 roku więzienia, jednak nie stawił się w areszcie i przez długi czas migał się przed więzieniem.

- Pod wskazanym adresem mundurowi rzeczywiście zastali poszukiwanego mężczyznę i zatrzymali go - informuje Grzegorz Paśnik z KPP w Lubartowie.

Po zatrzymaniu policjanci odjeżdżali już spod posesji poszukiwanego przestępcy, którego zakuli w kajdanki. Jednak ich uwagę przykuł stojący w pobliżu 35-latek.

Policjanci mieli nosa, bo szybko sprawdzili, że mieszkaniec Firleja także jest poszukiwany - nie stawił się w więzieniu do odbycia kary roku pozbawienia wolności.

- Chwilę potem i on był w rękach funkcjonariuszy. W rozmowie z policjantami przyznał, że zadzwonił z informacją, gdzie ukrywa się 51-latek. Wiedziony ciekawością poszedł zobaczyć, jak wygląda zatrzymanie przez policję - tłumaczy Paśnik.

Pechowiec zapomniał jednak, że sam ma do odbycia karę. Razem ze znajomym 51-latkiem, na którego doniósł mundurowym, został przewieziony do zakładu karnego.

Doniósł na agresywną koleżankę. Sam był poszukiwany

Zaskakujący finał miała również interwencja policjantów z Jarocina. Funkcjonariusze zostali wezwani do kłótni pary młodych ludzi, którzy wzajemnie na siebie donieśli.

Mężczyzna zadzwonił na posterunek, mówiąc, że jego koleżanka jest wobec niego bardzo agresywna. Po chwili zadzwoniła sama kobieta, która stwierdziła, że mężczyzna wyrzucił ją z jej samochodu.

Zaalarmowani mundurowi przyjechali na miejsce. Po sprawdzeniu dokumentów obojga młodych ludzi okazało się, że 25-letni mężczyzna jest poszukiwanym przez policję przestępcą. Sąd bowiem wystawił za nim nakaz doprowadzenia do aresztu, którego skutecznie unikał.

Brat bliźniak przydać się może każdemu

Jednak prawdziwie „mistrzowskim” zagraniem posłużył się pewien lublinianin, który zniszczył wiatę autobusową. A że 26-latek był już poszukiwany przez policję za kradzieże, funkcjonariuszom, którzy go zatrzymali, podał dane. Tyle że nie swoje, a własnego brata bliźniaka.

Do zdarzenia doszło we wrześniu 2016 roku. Na placu Singera w Lublinie policjanci zatrzymali na gorącym uczynku trzech wandali, którzy wybijali szyby w wiatach na przystankach.

Funkcjonariusze nabrali podejrzeń co do danych, które podał im jeden z zatrzymanych. Mieli podejrzenia, że już wcześniej wchodził w konflikt z prawem.

Po wpisaniu jego imienia i nazwiska do policyjnej bazy spostrzegli, że znajduje się tam bardzo podobna osoba - był to bliźniak zatrzymanego. W końcu poszukiwany lublinianin, a nie jego brat, trafił do aresztu.

Marcin Koziestański

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.kurierlubelski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.