Prawniczka jest oskarżona o przejęcie od klientów 350 tys. zł

Czytaj dalej
Fot. Małgorzata Genca
Marcin Koziestański

Prawniczka jest oskarżona o przejęcie od klientów 350 tys. zł

Marcin Koziestański

Rachunki za czynsz, za telefony, olej napędowy, części do maszyn - na to prawniczka miała wydawać pieniądze dwóch mieszkańców Lublina.

Dwa lata czekali bracia Bogdan i Paweł K. z Lublina aż przed Sądem Okręgowym ruszy proces w sprawie, w której stracili 354 tys. zł. O bezprawne przejęcie ich pieniędzy została oskarżona Violetta G.

Pochodząca z Lublina była prawniczka i córka byłej posłanki Samoobrony Aliny G. przez dwa lata unikała sądu jak ognia. Wysyłała za to szereg zwolnień lekarskich, z których wynikało, że ciągle jest chora. W czasie, gdy proces nie mógł ruszyć, zmienił się nawet sędzia, który miał orzekać w jej sprawie.

- To prawda, cierpię na wiele schorzeń - stwierdziła wczoraj Violetta G. i przez kilka minut wyliczała swoje kolejne przypadłości. - Z tego powodu musiałam nawet zamknąć własną kancelarię - dodała.0 Po tych słowach adwokat Marioli S., drugiej oskarżonej, zapytał, czy zamknięcie biznesu nie było jednak spowodowane dyscyplinarnym skreśleniem G. z listy radców prawnych. - Nie chcę odpowiadać na to pytanie - stwierdziła oskarżona.

- Violetta G. i Mariola S. w 2011 roku przywłaszczyły sobie powierzone mienie w łącznej kwocie 354 551,91 zł. Violetta G. działając jako pełnomocnik Pawła K. i Bogdana K. w postępowaniu egzekucyjnym, poleciła Marioli S. przelanie wyegzekwowanych pieniędzy, które nie zostały potem przekazane pokrzywdzonym - przypominał prokurator.

Mariola S.: - Violetta G. kazała mi przelewać pieniądze, by opłacać jej rachunki

- Nie przyznaję się do winy - stwierdziła Mariola S. - To Violetta G. kazała mi przelewać pieniądze, które następnie miały pokrywać jej zobowiązania: rachunki za czynsz, telefony, części do maszyn do jej gospodarstwa, olej napędowy, a nawet gorczycę - wyliczała.

Z jej relacji wynikało, że bracia K. zgłosili się do kancelarii, bo chcieli odzyskać od dewelopera pieniądze za sprzedaną ziemię. Gdy prawniczka odzyskała ich należności, okazało się, że Bogdan K. trafił do więzienia. - Violetta G. zaproponowała, że będzie dysponowała jego gotówką i niezwłocznie mu ją odda, gdy ten wyjdzie na wolność - wyjaśniała S. - Do mnie K. nie ma żadnych roszczeń, bo to nie ja zabrałam jego pieniądze - dodała.

Violetta G. też nie przyznała się do winy. Domagała się przed sądem, by jej wyjaśnienia były składane bez obecności Marioli S. Dlatego sąd poprosił, by S. na chwilę wyszła z sali. - Znam S. od 1999 roku, gdy była jeszcze bardzo uboga. Z litości zaproponowałam jej wykonanie kilku zleceń, które zrobiła na żenującym poziomie - opowiadała Violetta G. - Nie kazałam jej opłacać żadnych rachunków, a od panów K. nie wzięłam żadnych pieniędzy - dodała G., która dalsze wyjaśnienia złoży na kolejnej rozprawie, czyli 20 czerwca.

Marcin Koziestański

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.kurierlubelski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.