Program dla Śląska: znów kiełbasa wyborcza?

Czytaj dalej
Fot. Maciej Gapiński/Dziennik Zachodni
Marcin Zasada

Program dla Śląska: znów kiełbasa wyborcza?

Marcin Zasada

Program dla Śląska, który miał wydźwignąć region z kryzysu, utknął w rządowych zakamarkach. W najlepszym razie jesienią zamieni się w kiełbasę wyborczą.

Program dla Śląska mógł być dla rządu PO próbą naprawienia błędów i zaniechań w naszym regionie. Dziś, pół roku po ogłoszeniu zamierzeń tworzenia takiego planu, realne możliwości są dwie. Po pierwsze, zamiana programu w kiełbasę wyborczą, co wróży mu bardzo źle, szczególnie jeśli przypomnimy sobie losy ustawy metropolitalnej.

Nie wiadomo jednak, czy drugi scenariusz jest lepszy czy gorszy. Trzeba przypomnieć niedawne słowa wiceminister gospodarki, Ilony Antoniszyn-Klik, odpowiedzialnej za kontakty ze śląskimi samorządowcami, która poddała w wątpliwość sens konstruowania programu dla jednego województwa. Wczoraj w Ministerstwie Gospodarki nie odpowiedziano nam na pytanie, czy program dla Śląska w ogóle powstał albo na jakim etapie się znajduje.

Trudno dziwić się, że wokół pakietu dla Śląska narastają coraz większe wątpliwości. Artykułują je m.in. prezydenci miast w regionie (nawet ci związani z PO), a także przedstawiciele środowisk biznesowych.

Rząd jak zwykle, o planie dla Śląska raczej zapomnijmy

Do końca czerwca będzie czas polityczny, by przedstawić "Program dla Śląska" - mówił przed tygodniem na łamach DZ marszałek województwa Wojciech Saługa. Saługa obawiał się, że po wakacjach projekt, który miał być szansą dla regionu, stanie się elementem gry politycznej. Dziś wygląda na to, że właśnie to nas czeka. W najlepszym wypadku.

Opóźnienia, opóźnienia

Program dla Śląska? To dokument, którego celem miało być zniwelowanie społecznych i ekonomicznych skutków prowadzonej przez rząd restrukturyzacji przemysłu, a także wzmocnienie jego potencjału. Na początku roku prezydenci miast w regionie i samorząd wojewódzki spisali i przesłali do premier Ewy Kopacz priorytetowe inwestycje drogowe, zmiany prawne czy sposoby wsparcia sektora nauki i rynku pracy, które pomogłyby w wydźwignięciu podupadającego Śląska z kryzysu. Rząd zapowiadał kolejne terminy premiery programu: najpierw na marzec, potem na kwietniowy kongres gospodarczy, następnie na końcówkę maja, tuż przed drugą turą wyborów prezydenckich. Wraz z opóźnieniami, nie dane nam było, by poznać szczegóły, założenia czy źródła finansowania planu dla Śląska.

- Od miesięcy nie mamy żadnego kontaktu z Ministerstwem Gospodarki, które nadzorowało program. Po dawnym zaangażowaniu resortu nie ma śladu - mówi Małgorzata Mańka-Szulik, prezydent Zabrza. - Obawiam się, że program został odłożony na półkę lub utrącony. Widać, że nie jest to już pierwszoplanowy problem dla rządu.

Grunty? Można kupić

Na odpowiedź w sprawie losów programu czeka poseł PiS Jerzy Polaczek, który zapytał o to w swojej interpelacji do premier Kopacz. Odpowiedzi można szukać w ostatnim wywiadzie dla DZ Borysa Budki, nowego ministra sprawiedliwości, który zapowiedział, że plan zostanie zrealizowany w przyszłej kadencji Sejmu (jeśli oczywiście PO wygra wybory). Prezentacja ma odbyć się na Śląsku, podczas wyjazdowego posiedzenia rządu. Minister nie podał kolejnej daty, ale łatwo się domyślić, że chodzi o jesienną kampanię przed wyborami parlamentarnymi.

W świetle tych deklaracji trudno zrozumieć pogłoski z Ministerstwa Gospodarki o zamianie koncepcji "Programu dla Śląska" w nieokreśloną "ustawę modernizacyjną" dedykowaną wszystkim regionom, w których wybuchnie kryzys, np. w wyniku zamykania dużego zakładu pracy. Wczoraj nikt w resorcie gospodarki nie był w stanie wytłumaczyć nam, czy "pakiet regionalny" powstaje, powstanie i jaki jest jego aktualny status. Dziś coś więcej na ten temat ma przekazać nam wiceminister Ilona Antoniszyn-Klik, odpowiedzialna za prace nad programem.

Nie oczekujemy, że rozwieje wątpliwości, które dziś głośno wyrażają nawet politycy związani z PO.

- Bardzo źle to wygląda - przyznaje Arkadiusz Chęciński, prezydent Sosnowca. - Chciałbym wierzyć, że trwa to tak długo dlatego, by program był lepszy. Ale rzeczywistość potwierdza obawy. Prosty przykład: podczas spotkań z ministerstwem i prezydentem Bronisławem Komorowskim wnosiliśmy o możliwość nieodpłatnego przejmowania przez gminy, np. od Spółki Restrukturyzacji Kopalń, gruntów po zlikwidowanych zakładach przemysłowych. To były przedsiębiorstwa państwowe, działały w naszych miastach, dziś często stoją opuszczone, a samorządy mają pomysły jak zagospodarować je na nowo, choćby jako tereny rekreacyjne. Wysłuchano nas, napisaliśmy pismo w tej sprawie do SRK, a tam usłyszeliśmy, że grunty, owszem, możemy przejąć, ale jeśli je wykupimy. Jeśli nie dało się załatwić tak prostej sprawy, to znaczy, że wątpliwości towarzyszące całemu programowi mogą być uzasadnione.

Porażka jeśli nie powstanie

Klarownego stanowiska w sprawie programu oczekują także środowiska biznesowe.

- Taki program: kompleksowy, z realnym budżetem, to dla regionu konieczność. Jeśli nie powstanie, to byłaby porażka - mówi Artur Tomasik, prezes Górnośląskiego Towarzystwa Lotniczego, które zarządza Międzynarodowym Portem Lotniczym Katowice w Pyrzowicach.

Na razie, zamiast wsparcia, rząd szykuje samorządom kolejne utrapienie - rozważając podwyższenie kwoty wolnej od podatku, zapomina, że dla budżetów miast oznacza to mniejsze wpływy z PIT.

- Jeśli samorządy nie dostaną nic w zamian, będą musiały łatać kolejną dziurę - podkreśla Chęciński.


*BURZOWA MAPA POLSKI ONLINE Gdzie jest burza i przygotuj się [RADAR BURZOWY]
*Tak wygląda certyfikowany dom pasywny w Bielsku-Białej. Ogrzewanie to tylko 400 zł rocznie
*Przepisy drogowe od 18 maja 2015: 50 km/h + odebranie prawa jazdy
*Samochód staranował w przystanek w Chorzowie. Kobieta w szpitalu
*Śląsk Plus. Górny Śląsk jest piękny ZDJĘCIA INTERAKTYWNE

Marcin Zasada

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2024 Polska Press Sp. z o.o.