Przez ulicę Buczka do ulicy Zamojskiej

Czytaj dalej
Fot. Anna Kurkiewicz
Damian Stępień

Przez ulicę Buczka do ulicy Zamojskiej

Damian Stępień

Kiedyś jedna z najważniejszych ulic handlowych Lublina. Dzisiaj, chociaż wciąż pełna sklepów i sklepików, straciła już swój status.

Naprawa obuwia - Zwężanie cholewek - Wszywanie zamków. Naprawy ekspresowe. Ogłoszenie tej treści znajduje się przy ul. Zamojskiej 24.

W zakładzie od trzydziestu siedmiu lat pracuje Krystyna Doroń.

- W latach 80. byłam na produkcji butów. Wtedy zakład znajdował się przy ul. Zamojskiej 12 i pracowało w nim jedenaście osób. Z czasem coraz więcej pracowników odchodziło ze względu na wiek. Przychodził ich czas na emeryturę. Jeden pan miał 85 lat, kiedy odszedł z pracy - wspomina pani Krystyna. - Kiedy zmniejszyło się zatrudnienie, przeszłam z produkcji na usługi naprawcze.

Elżbieta Kielech-Frąk prowadzi sklep z artykułami fryzjerskimi przy ul. Zamojskiej 33. Jako ekspedientka pracuje już dwadzieścia pięć lat. Wcześniej
Anna Kurkiewicz Ulica Buczka tak w czasach PRL nazywała się obecna ulica Zamojska. Marian Buczek (1896 - 1939) był polskim działaczem socjalistycznym i komunistycznym.

Duża zmiana w życiu Krystyny Doroń nastąpiła w 1989 roku.

- Zakład, w którym pracowałam, był państwowy i powstał po II wojnie światowej. Pod koniec lat 80. zaproponowano mi jego przejęcie - mówi pani Krystyna i przyznaje, że od tamtej pory bardzo wiele się zmieniło.

- Teraz jest mniej klientów. Wydaje mi się, że to ze względu na parkomaty. Dla nas, dla małych przedsiębiorców z centrum, to duże utrudnienie. Klienci nas omijają. Albo wybierają supermarkety, albo szukają miejsc poza strefą, gdzie już nie muszą dodatkowo płacić za parking - dodaje.

Chociaż pani Krystyna jest już na emeryturze, to nie planuje rezygnować z pracy.

- Mam swoich stałych klientów. Dobrze sobie radzę w tym zawodzie i co najważniejsze: lubię go. Jeżeli ktoś pracował na produkcji, to naprawa obuwia nie stanowi dla niego żadnego problemu. To pikuś - stwierdza.

Tuż obok, przy ul. Zamojskiej 22, znajduje się zakład fryzjerski. Od czterdziestu czterech lat pracuje w nim Krystyna Remuszka.

- Pracę w tym zakładzie rozpoczęłam w 1973 r. Zaraz po szkole fryzjerskiej. Wtedy jego właścicielem był pan Wiktor Kostrzewa. Tak we dwoje, ramię w ramię, pracowaliśmy aż odszedł na emeryturę. To było w 1989 r. A ja kontynuowałam pracę i tak do tej pory, chociaż jestem już na emeryturze - wspomina pani Krystyna.

Jej zdaniem, ul. Zamojska niewiele się zmieniła przez te lata. - Jak było trzech fryzjerów na ulicy, tak do tej pory jest ich trzech. Roboty było dużo i teraz też jest dużo. Nie można narzekać - mówi pani Krystyna. - Co się jeszcze zmieniło? Remontują kamienice. Powstały nowe bloki. Ale nie są to duże zmiany - dodaje.

Po drugiej stronie ulicy, pod adresem Zamojska 37, znajduje się sklep obuwniczy. Jego właścicielem od 1968 r. jest Andrzej Jaworski, a sam sklep został założony w 1956 r. przez jego rodziców.

Elżbieta Kielech-Frąk prowadzi sklep z artykułami fryzjerskimi przy ul. Zamojskiej 33. Jako ekspedientka pracuje już dwadzieścia pięć lat. Wcześniej
Piotr Jaruga Na zdjęciu Andrzej Jaworski w swoim sklepie

Jest to jeden z najstarszych, o ile nie najstarszy, sklep na tej ulicy. Jak kilka dekad działalności wspomina jego właściciel?

- Na początku tego typu przedsiębiorcy byli traktowani jak „wrogowie ojczyzny”. Koncesja była przyznawana na określony czas. Teraz już nie ma takich utrudnień, ale za to jest o wiele większa konkurencja - mówi Andrzej Jaworski.

Podobnie jak Krystyna Doroń uważa, że dużym problemem są płatne parkingi, które odstraszają klientów.

Przy ul. Zamojskiej 33 w niewielkim lokalu mieści się sklep z artykułami fryzjerskimi. Prowadzi go Elżbieta Kielech-Frąk. Wcześniej przez prawie dwadzieścia pięć lat była fryzjerką. Pracowała w zakładzie przy ul. Solnej.

Elżbieta Kielech-Frąk prowadzi sklep z artykułami fryzjerskimi przy ul. Zamojskiej 33. Jako ekspedientka pracuje już dwadzieścia pięć lat. Wcześniej

- Niestety musiałam odejść z zawodu, gdy zachorowałam na raka piersi. Później już nie mogłam kontynuować pracy jako fryzjerka, ale postanowiłam zrobić coś w tym kierunku. Nie chciałam być bezczynna - wspomina pani Elżbieta.

Tak zrodził się pomysł na otworzenie sklepu, w którym pani Elżbieta pracuje już od trzydziestu lat. Z rozrzewnieniem wspomina pierwsze lata działalności.

- Miałam swoje stałe klientki, które znałam jeszcze z zakładu fryzjerskiego. Bardzo chętnie się u mnie zaopatrywały - mówi pani Elżbieta.

Chociaż, jej zdaniem, wizerunkowo ul. Zamojska zmienia się na plus, to jednak dla małych firm tu działających to nie najlepsze czasy.

- Teraz klient jedzie do hipermarketu i załatwia wszystko w jednym miejscu. Przecież nie będzie chodził po takiej ulicy, jak Zamojska i szukał u „detalików” - stwierdza Elżbieta Kielech-Frąk.

- Sam pan widzi, że klientów nie ma. Widzi pan, od rana jeszcze niczego nie sprzedałam. Tak że nie jest wesoło. Nie mamy już takiego przebicia jak kiedyś. Nawet gdyby człowiek ze skóry wychodził - dodaje.

Handlowa ulica i co dalej?

W tym roku po raz drugi zorganizowane zostało handlowe święto Zamojskiej. Oprócz promocyjnych cen na mieszkańców czekały różne atrakcje, jak warsztaty rodzinne, zwiedzanie podziemi browaru czy gra miejska.

- Zamojska to ulica z handlowymi tradycjami. Poprzez naszą akcję chcielibyśmy, aby one nie zaniknęły - tłumaczy Paulina Zarębska-Denysiuk, organizatorka imprezy. - Na ulicy Zamojskiej możemy się spotkać z ofertami, których nie znajdziemy w super- czy hipermarketach. Mamy nadzieję, że w Lublinie powstanie moda na robienie zakupów właśnie na takich ulicach, jak Zamojska.

Organizatorzy podkreślają, że chcieliby, aby ich działanie było przyczynkiem do dalszych akcji samych przedsiębiorców, którzy łączyliby się ze sobą i lobbowali za własnymi interesami.

W tegorocznej edycji handlowego święta Zamojskiej wzięło udział czterdziestu kilku przedsiębiorców.

A jak handlowe święto ul. Zamojskiej oceniają główni zainteresowani, czyli właściciele sklepów? Większość z nich uważa, że pomysł jest dobry, ale wymaga dopracowania.

- W tym roku wybrano bardzo zły termin - początek roku szkolnego. To czas, kiedy większość osób zastanawia się nad wyprawką szkolną, a nie nad wizytą u fryzjera czy kupnem nowej pary butów - zauważa Andrzej Jaworski.

- Samymi promocjami też trudno jest ściągnąć klientów. To już się opatrzyło i nie wzbudza takiej sensacji jak kiedyś. A kilka dodatkowych atrakcji, tuż po wakacjach, też nie przyciągnie tłumów. Szczególnie, że w Lublinie bardzo dużo się dzieje. Wystarczy pójść na Stare Miasto - dodaje.

Zdaniem Andrzeja Jaworskiego, najważniejsza jest poprawa bezpieczeństwa na ulicy i jej wizerunku.

- Zamojska powinna być bardziej jasna. Drzewa muszą mieć regularnie przycinane gałęzie, tak aby wszystko było lepiej widać i żeby dzięki temu monitoring był bardziej sprawny. Brakuje ławek, gdzie przechodnie mogliby usiąść i odpocząć. I przede wszystkim nie można dopuścić, aby ulica kiedykolwiek była zamknięta dla ruchu - uważa Jaworski.

Może szansą dla Zamojskiej są nowe inwestycje? Przy moście im. Mariana Lutosławskiego powstaje nowy hotel. Koniec jego budowy zaplanowano na trzeci kwartał 2018 roku. Zamojska od Nowa to z kolei nowy budynek mieszkalno-usługowy.

Warto też pamiętać, że ulica ta łączy dworzec PKP, a w przyszłości nowy dworzec autobusowy z centrum miasta.

Może los małych przedsiębiorców nie jest jeszcze przesądzony?

Damian Stępień

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.kurierlubelski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.