Przez uszkodzoną studzienkę zginęła kobieta. Jest wyrok

Czytaj dalej
Fot. Archiwum
Tomasz Kubaszewski

Przez uszkodzoną studzienkę zginęła kobieta. Jest wyrok

Tomasz Kubaszewski

Tak surowe wyroki, jak w sprawie tragicznej śmierci 59-letni kobiety, rzadko się zdarzają.

Dla Ryszarda W., przedsiębiorcy z Grajewa, sąd był w piątek surowy. Jeżeli wyrok się uprawomocni, za nieumyślne spowodowanie śmierci trafi do więzienia na trzy i pół roku. Będzie musiał także zapłacić po 100 tys. zł zadośćuczynienia córce oraz synowi zmarłej kobiety.


- Rzeczywiście, tak wysokie kary rzadko w tego typu sprawach są orzekane - mówi dr Piotr Kładoczny, wykładowca na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego. - Co wcale nie oznacza, że nie mogą być orzekane. Wszystko zależy od okoliczności sprawy.

Córka zmarłej kobiety nie uważa jednak tego rozstrzygnięcia za surowe. - Żaden wyrok życia mamie nie zwróci - dodaje. - Tutaj nie ma takiej kary, która byłaby naprawdę odpowiednia i sprawiedliwa.

Pułapka ukryta w trawie

Do tej głośnej tragedii doszło w grudniu 2015 r. Było ciemno, gdy 59-letnia mieszkanka Augustowa wyszła na spacer z psem. Wszelki ślad po niej zaginął. Zaniepokojona rodzina rozpoczęła poszukiwania. Ciało kobiety znaleziono w nieodległej od domu studzience kanalizacyjnej. Utopiła się w głębokim na trzy metry szambie.

Prokuratura wszczęła śledztwo. Okazało się, że kilka dni wcześniej w tym miejscu prowadzone były prace związane z kładzeniem kabli. Wykonywała to firma z Grajewa. Zdaniem śledczych, jeden z pracowników najechał ciężkim sprzętem, a ściślej - koparką na właz studzienki kanalizacyjnej i go uszkodził. Ale o tym, co mu się przydarzyło miał powiadomić swojego szefa - czyli Ryszarda W. Ten jednak sprawę zlekceważył. Nie podjął żadnych działań, by właz wymienić, nie poinformował właściciela terenu.

Skoro kobieta trafiła w to miejsce, nie miała praktycznie szans, by nie wpaść do szamba. Było ono zasłonięte wysoką trawą, a w dodatku panował mrok. Studzienka stała się prawdziwą pułapką.

Zarzut nieumyślnego spowodowania śmierci prokuratura przedstawiła 66-letniemu Ryszardowi W.

Twierdzi, że jest niewinny

Augustowski sąd nie miał wątpliwości co do winy mężczyzny. Za nieumyślne spowodowanie śmierci mógł go skazać nawet na 5 lat. Orzekł karę o dwa lata mniejszą. Dołożył jednak do tego rok pozbawienia wolności za podżeganie pracownika do składania fałszywych zeznań. Łączna kara wyniosła 3,5 roku.

- Nie podjął żadnych działań, prowadzących do trwałego zabezpieczenia studzienki - przypomniała sędzia Krystyna Osewska.

Dr Kładoczny przeanalizował orzecznictwo polskich sądów w stosunku do osób oskarżonych z tych samych paragrafów, co Ryszard W. Okazało się, że np. w 2015 r. na kilkaset spraw podobnie surowe wyroki zapadły jedynie w czterech.

Ten, który zapadł w piątek w augustowskim sądzie nie jest prawomocny. Ryszard W. już zapowiedział wniesienie apelacji. Twierdzi, że jest niewinny i padł ofiarę kłamstw swojego pracownika.

Tomasz Kubaszewski

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.kurierlubelski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.