Przez żmudne procedury, nadal czekają na 500 plus

Czytaj dalej
Fot. Marzena Bugala- Azarko
Agnieszka Kamińska

Przez żmudne procedury, nadal czekają na 500 plus

Agnieszka Kamińska

Procedury związane z ustaleniem prawa do 500 plus są uciążliwe. Urzędnicy muszą m.in. sprawdzić sytuację jednego z rodziców za granicą.

Niektórzy rodzice są załamani. W przypadku wielu z nich, procedury związane z przyznaniem pieniędzy z 500 plus, są długotrwałe i skomplikowane. Kłopoty mają te rodziny, w których jedno z rodziców pracuje w innym państwie.

- Nie wiem już, czy kiedykolwiek zobaczę to 500 plus. Nie rozumiem, dlaczego moja rodzina jest karana za to, że mąż pracuje za granicą, to niesprawiedliwe. Wygląda na to, że są rodziny równe i równiejsze. Ja czekam na pieniądze od ośmiu miesięcy, ale znam matkę, która złożyła wniosek w kwietniu ubiegłego roku i ciągle czeka - opowiada Maria, mieszkanka powiatu starogardzkiego.

W przypadku, gdy rodzic pracuje za granicą, ośrodki pomocy społecznej nie rozpatrują wniosków o 500 plus. Przekazują je w terminie 7 dni do Regionalnego Ośrodka Polityki Społecznej, który podlega Urzędowi Marszałkowskiemu Województwa Pomorskiego. I tak przykładowo, starogardzki MOPS od kwietnia 2016 r. przesłał 152 takie wnioski.

- Aktualnie do rozstrzygnięcia przez ROPS w Gdańsku pozostaje 38 wniosków. Zaznaczam też, że postępowanie jest prowadzone niezależnie od naszego ośrodka - twierdzi Monika Wińska, zastępca dyrektora MOPS w Starogardzie Gd.

Problem ma charakter ogólnopolski. Na świadczenia w całym kraju czekają tysiące rodzin. Dlaczego urzędnicze procedury tyle trwają?

- Działania te wynikają z zakazu kumulacji świadczeń rodzinnych - wyjaśnia Agnieszka Zabłocka, kierownik referatu ROPS w Gdańsku. - W przypadku, gdy osoba ubiega się o świadczenia o charakterze rodzinnym w państwie członkowskim UE, EOG lub Szwajcarii, instytucja właściwa w tym państwie zwraca się z zapytaniem dotyczącym m.in. pobierania polskich świadczeń do instytucji w Polsce. Taka sama procedura jest podejmowana przez polskie instytucje, gdy w Polsce został złożony wniosek, a rodzic pracuje w innym państwie UE. Informacje dotyczące pobierania świadczeń w innym państwie wymieniane są pomiędzy instytucjami za pomocą standardowych dokumentów unijnych - dodaje.

Urzędnicy muszą sprawdzić m.in. kraj, czas i charakter pobytu członka rodziny za granicą. Analizuje się też rodzaj wykonywanej pracy. Ubiegający się o świadczenie muszą przedstawić urzędnikom m.in. zaświadczenie o zatrudnieniu, meldunek zagraniczny albo też potwierdzenie rozpoczęcia działalności gospodarczej. Dokumentacja niekompletna lub zawierająca błędy wydłuża procedury. Urzędnicy prześwietlają też sytuację zawodową matki. Gdy wraz z dziećmi mieszka i pracuje w Polsce, (a ojciec za granicą), sprawa jest jasna - pieniądze z 500 plus się należą.

- Schody zaczynają się wtedy, gdy matka nie pracuje w Polsce. Urząd marszałkowski wysyła wówczas pismo za granicę. Pyta, czy państwo, w którym przebywa ojciec, wypłaca świadczenia rodzinne. Po uzyskaniu odpowiedzi, na którą czeka się kilka miesięcy, w Polsce będzie można wypłacić tzw. dodatek dyferencyjny. Jest on różnicą wysokości zagranicznych świadczeń rodzinnych i tych, które należą się w Polsce. Sama tylko korespondencja z instytucjami zagranicznymi i proces ustalania pierwszeństwa kraju do wypłaty świadczeń trwa bardzo długo. To mozolna praca, w którą zaangażowani są też tłumacze - mówi Piotr Wolański, adwokat, pomaga rodzicom m.in. załatwić formalności związane z ustaleniem prawa do świadczeń.

Prawdziwą drogę przez mękę bardzo często przechodzą matki, które rozwiodły się. A ojciec dzieci przebywa za granicą.

- Te kobiety najczęściej wpisują w dokumentach, że nie wiedzą, gdzie przebywa ich były mąż. Urzędnicy muszą to ustalić i sprawdzić, czy ma on prawo do świadczeń na dzieci. Kobiety są w trudnej sytuacji, bywa, że samotnie wychowują dzieci, nie mają pracy ani alimentów - dodaje Wolański.

Pocieszeniem jest to, że jeśli ostatecznie decyzja w sprawie 500 plus jest korzystna, to rodzina otrzyma pieniądze naliczone od dnia złożenia wniosku. Urzędnicy z ROPS mieli 683 sprawy, w których musieli wysłać wnioski do zagranicznej instytucji w sprawie ustalenia pierwszeństwa kraju, wypłacającego świadczenia. Były też 1552 sprawy, w których wystąpili za granicę w celu przyznania ewentualnego dodatku dyferencyjnego.

Agnieszka Kamińska

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.kurierlubelski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.