Robot medyczny uratował 64-letnią poznaniankę

Czytaj dalej
Fot. Łukasz Gdak
Marta Żbikowska

Robot medyczny uratował 64-letnią poznaniankę

Marta Żbikowska

Ecmo dla Wielkopolski to program służący do ratowania życia. Pierwszą pacjentką, która żyje dzięki niemu jest 64-letnia Hanna Prażuch z Poznania.

Pani Hanna Prażuch właśnie miała wrócić z pracy do domu, kiedy coś ją tknęło. - Nie wiem, czy to była jakaś intuicja, czy przeczucie, ale zamiast do domu pojechałam do mojego syna - wspomina pani Hanna. - Nawet nie czułam się źle, raczej tak nieswojo, jakby coś miało się wydarzyć.

Syna pani Hanny w domu nie było, więc kobieta zadzwoniła do niego do pracy. Powiedziała, że jest u niego w domu i chyba potrzebuje pomocy. Mężczyzna wezwał pogotowie.

- Pamiętam tylko, że wpuściłam ratowników medycznych i dalej nie wiem, co się działo

- wspomina pani Hanna.

A dalej do pracy przystąpiła ekipa Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Poznaniu. Ratownicy Paweł Pacholczyk i Robert Hałuszka przeprowadzili badanie i przesłali zapis EKG do ośrodka hemodynamiki. Wtedy u pacjentki doszło do pierwszego zatrzymania krążenia. Do reanimacji użyto urządzenia Lucas. To robot medyczny, który zapewnia stały, jednostajny rytm uciśnięć. Zastosowanie Lucasa ma jeszcze jedną przewagę nad prowadzeniem reanimacji ręcznie. Robot nie męczy się, nie ma ograniczonej wytrzymałości fizycznej.

- Mimo, że jesteśmy odpowiednio szkoleni to przy długiej akcji ratowniczej nasze siły słabną

- przyznaje Robert Hałuszka, ratownik medyczny. - Dzięki zastosowaniu sprzętu do mechanicznej kompresji klatki piersiowej pacjentkę udało się uratować.

W trakcie reanimacji krążenie pani Hanny zatrzymało się jeszcze dwukrotnie. Dzięki Lukasowi do Szpitala Klinicznego im. Przemienienia Pańskiego w Poznaniu kobieta trafiła w stanie, który dawał możliwości zastosowania dalszych elementów procedury leczenia niewydolności krążenia wchodzącego w skład programu ECMO dla Wielkopolski.

- Ecmo to rozwiązanie stosowane do niedawna w kardiochirurgii - tłumaczy profesor Marek Jemielity, kierownik Kliniki Kardiochirurgii i Transplantologii UMP. - Badania pokazują, że można je z powodzeniem wykorzystywać także w innych przypadkach. Chodzi tu głównie o pacjentów z uszkodzeniem serca i płuc, do którego doszło na przykład w wyniku zawału, infekcji, czy zatrucia, a także o pacjentów z hipotermią.

Program ECMO dla Wielkopolski to inicjatywa lekarzy z dwóch poznańskich szpitali klinicznych oraz pracowników pogotowia ratunkowego. Zakłada on zastosowania urządzenia ECMO w czterech głównych obszarach: u pacjentów z hipotermią, w celu leczenia potencjalnie odwracalnej niewydolności oddechowej oraz innych stanów krytycznych (E-CPR, zatrucia i inne stany skutkujące niewydolnością krążeniowo-oddechową i wreszcie u zmarłych w mechanizmie nieodwracalnego zatrzymania krążenia do regionalnej perfuzji narządów w celu ich pozyskiwania do transplantacji.

- Celem naszego programu jest stworzenie i wykorzystanie pewnego algorytmu postępowania w przypadkach, kiedy ECMO może być zastosowane - tłumaczy prof. Jemielity. - Dlatego potrzebna jest współpraca między pogotowiem ratunkowym, szpitalnymi oddziałami ratunkowymi i anestezjologami.

Procedura ECMO rozpoczyna się w zespole ratownictwa medycznego, który musi dowieźć pacjenta do szpitala, w jak najlepszym stanie, aby uruchomiony w tym samym czasie zespół lekarzy mógł zastosować zaawansowane techniki leczenia. Tak zadziało się w przypadku pani Hanny, pierwszej wielkopolskiej pacjentce uratowanej dzięki wdrożonemu programowi, która po opuszczeniu szpitala wraca w domu do zdrowia.

- Co tu można powiedzieć? Jestem szczęśliwa, że zostałam uratowana, że żyję

- mówi 64-letnia kobieta. - Czuję się raz lepiej, raz gorzej. Wcześniej nigdy nie chorowałam na serce, nie brałam żadnych leków, uważałam się za osobę zdrową. Nigdy nie pomyślałabym, że mogę mieć zawał. Na razie trudno mi się z tym wszystkim pogodzić, z tym, że byłam tak blisko śmierci. To trudne doświadczenie.

Pani Hanna jest wdzięczna ratownikom medycznym, lekarzom i pielęgniarkom ze szpitala przy ul. Długiej. - Wiem, że sprzęt i procedury są ważne, ale one ratują życie wtedy, kiedy obsługują je ludzie, oni są najważniejsi - podsumowuje pani Hanna.

Marta Żbikowska

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.kurierlubelski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.