Rycerz, rycerka? O Małgosi, która w zbroi walczy do ostatniego ciosu

Czytaj dalej
Fot. Fot. Archiwum prywatne
Jolanta Tęcza-Ćwierz

Rycerz, rycerka? O Małgosi, która w zbroi walczy do ostatniego ciosu

Jolanta Tęcza-Ćwierz

Rycerstwo kojarzy się z odległą historią. Jednak okazuje się, że wśród nas żyją prawdziwi wojownicy i wojowniczki. Jedną z nich jest krakowianka Małgorzata Zięblińska, która od 13 lat uprawia walki rycerskie.

Na co dzień pracuje w korporacji. Wszystko się zmienia, gdy staje na ubitej ziemi, mając przed sobą przeciwnika. Wtedy Małgorzata Zięblińska staje się rasowym rycerzem, który reprezentuje Polskę w sportowych walkach rycerskich.

Nie ogniem, a mieczem

Walczy do ostatniego ciosu. Na szczęście nie w wojnie, lecz o medale. Sportowe walki rycerskie to dyscyplina, która w Polsce rozwija się od kilkunastu lat.

- W 2006 roku kolega zaprosił mnie na pokaz grupy rekonstrukcji historycznej w krakowskim Barbakanie. Pooglądałam chwilę walki, a potem dostałam do potrzymania miecz i zaproszenie na trening. Tak mi się spodobało, że dołączyłam do grupy - wspomina pani Małgorzata.

Sportowe walki rycerskie to dyscyplina, która promuje nie tylko aktywność fizyczną, ale także postawy patriotyczne, poszanowanie tradycji i historii oraz wartości, takie jak honor, poczucie obowiązku czy odwaga. Średniowieczne walki zbrojne zostały przeniesione na areny sportowe i ujęte w formie zasad. Współcześni rycerze rywalizują z zawodnikami z całego świata.

- Sportowe walki rycerskie są popularne w Rosji, na Ukrainie, Białorusi. Mają się dobrze także w Danii, we Włoszech i w Anglii. Jednak w Polsce także stają się coraz bardziej popularne - mówi Małgorzata Zięblińska. - Rycerska Kadra Polski liczy ponad sto osób.

Stalowa dama

Zawodnicy występujący podczas pojedynków mają na sobie repliki średniowiecznych zbroi oraz posługują się bronią białą adekwatną do odtwarzanego okresu. To pozwala na przybliżanie widzom elementów kultury rycerskiej i dworskiej w atrakcyjnym formacie. W co ubrany jest rycerz?

- Najpierw zakładam suspensor, czyli ochraniacz krocza. Można pomyśleć, że kobietom się nie przydaje. Jednak kiedy na pierwszym turnieju oberwałam halabardą, przekonałam się, że jest to element niezbędny - wyjaśnia Małgorzata ze śmiechem.

- Potem nogawice, to odpowiednik dopasowanych spodni, wzmocnionych dodatkowymi warstwami w miejscach, gdzie najczęściej się obrywa. Zakładam też wysokie, skórzane buty, uszyte przez krakowskiego szewca historycznego Sławka Rokitę. Pod zbroję ubieram przeszywkę, specjalną kufajkę z wełny. Ma ona doszyte rzemienie, do których troczy się elementy zbroi. Sabatony chronią stopę przed atakami, a kolana są dodatkowo osłonięte przez tzw. liść. Całość trzyma się na grubym skórzanym pasie, przypominającym ten, który zakładają sztangiści - wylicza Małgorzata.

- Na dłonie zakładam rękawice. Są jeszcze opachy, osłaniające biceps, i naramienniki, które zabezpieczają obręcz barkową. Na głowie mam hełm. Na to zakładam tabard, wełnianą szatę i pas, do którego troczę miecz - podsumowuje Małgorzata.

Jej rycerski strój waży 26 kilogramów i kosztuje - bagatela - 7 tys. złotych. Do tego należy doliczyć cenę broni: miecz to wydatek 600 zł, za miecz długi trzeba zapłacić 300 zł więcej.

Walcząca sierotka

- Należę do drużyny sportowej o wdzięcznej nazwie „Sierotki”. Przez kilka lat walczyłam z mężczyznami, żeby rozwinąć umiejętności. W mojej drużynie jestem jedyną walczącą kobietą - mówi Małgorzata. - Dziś jest osiem Polek, które biorą udział w walkach na arenach międzynarodowych. W Finlandii jest ich ponaddwukrotnie więcej. Jednak i Polska rośnie w siłę - kiedy zaczynałam, wśród rycerzy były tylko dwie kobiety.

Trudno się dziwić. Rycerstwo to raczej męski sport. Uderzenia mieczem nie są markowane, rycerze biją się z pełną siłą. Ich broń nie jest atrapą. Musi być dopasowana do reguł federacji, w ramach której odbywa się walka. Od autentycznej, średniowiecznej białej broni różni się tylko tym, że jest zaoblona i tępa. Dlatego jej uderzenia nie są tnące - współcześni rycerze nie zabijają, tylko ogłuszają. A jak się zwycięża? W średniowieczu nie było wątpliwości: wygrywał ten, kto przeżył.

A dziś?

- Celem jest obalenie przeciwnika za pomocą rzutu, sprytnego fortelu czy pchnięcia na ziemię. Można też próbować pokonać go bólem, okładając tak długo, aż się położy. Na straży walki stoi czterech sędziów pobocznych, którzy naliczają ataki w dozwolone przestrzenie przeciwnika, miejsca na ciele, w które wolno uderzać. Niedozwolone są ciosy pod kolana, w krocze i w podstawę czaszki.

Na koniec liczy się punkty.

Etos rycerski

Czy współczesnym wojom bliski jest etos rycerski?

- Rycerskie walki nie zawsze były honorowe i zgodne z zasadami fair play - śmieje się pani Małgorzata. - Chociaż niewątpliwie cenię ujęte w rycerskim kodeksie zasady.

Etos etosem, kiedy jednak widzę przed sobą delikatną kobietę, trudno mi wyobrazić ją sobie w roli twardzielki zakutej w blachę i bijącej facetów po plecach. Czy pani Małgorzata nie ma trudności z rywalizacją z mężczyznami?

- Teraz już nie, jednak z początku męska część kadry rycerzy wykazywała opory. Kolega, który zaproponował mi treningi - a potem wielu innych - włożyli dużo wysiłku, aby mnie wyszkolić. Tymczasem nie mogłam brać udziału w zawodach, bo mężczyźni mówili: przecież nie uderzę kobiety. Przez wiele lat z koleżankami tłumaczyłyśmy, że to rywalizacja sportowa, która jest dla nas ważna. Obecnie panowie dość chętnie z nami walczą, chociaż czasami słyszę, że przegrać z kobietą to wstyd, a wygrać - żaden honor - śmieje się.

Czy Małgorzacie zdarza się wygrywać z mężczyznami?

- Mam szanse jedynie z początkującymi mężczyznami. Cóż, biologia nie działa na moją korzyść - dodaje.

Odreagować

Dopytuję, czy Małgorzata nie wolałaby uprawiać jakiegoś bezpieczniejszego sportu. Na przykład gry w szachy.

- Ale tam nie ma takiej adrenaliny! - śmieje się rycerz (nie rycerka!). - Poza tym rycerstwo to sport względnie bezpieczny. Mamy zbroje, sędziów, przestrzegamy zasad fair play.

Co czuje rycerz, gdy z bronią w ręku staje vis-a-vis przeciwnika, mając za cel powalenie go na ziemię?

- Wyłączam się wtedy z otoczenia, dopuszczam tylko te głosy, które zagrzewają mnie do walki. Uspokajam się, żeby po pierwszym ciosie, który otrzymam, wyzwolić całą skumulowaną energię. Kiedy mogę wykorzystać to, co wcześniej wyćwiczyłam, czuję wielką chęć działania. W trakcie walki daję się ponieść temu, w jaki sposób ona się toczy - podsumowuje rycerz.

Czy sportowe walki rycerskie zdobędą w Polsce dużą popularność? Tego nie wiemy. Jedno jest pewne: średniowieczne zbroje, szczęk mieczy i wcale nie udawane ciosy przyprawiają widzów i uczestników o prawdziwy dreszcz emocji.

Jolanta Tęcza-Ćwierz

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.kurierlubelski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.