Sędzio, zakończ swoje sprawy!

Czytaj dalej
Fot. Katarzyna Prokuska
Marcin Koziestański

Sędzio, zakończ swoje sprawy!

Marcin Koziestański

Głośne procesy, które ciągnęły się latami, za sprawą prowadzących je sędziów zaczną się od początku. Nawet prawnicy uważają, że trzeba zmienić przepisy, by zatrzymać plagę wznawianych postępowań.

Daniel B. jest oskarżony o oszustwa podczas organizacji wakacyjnych wyjazdów studentów do Grecji. Z kolei Waldemar F., zdaniem śledczych, specjalnie oblewał się wrzącym rosołem, by potem wyłudzić ponad 100 tys. zł odszkodowania za poparzenia. Co łączy te sprawy? Obie od ok. trzech lat wisiały na lubelskiej wokandzie, w obu wkrótce miały zapaść wyroki i obie będą musiały rozpocząć się na nowo.

Wszystko dlatego, że w procesie Daniela B. orzekała sędzia Marta Marczewska, a w przypadku Waldemara F. - Mirosław Styk. - Sędzia Marczewska dzisiaj przeszła w stan spoczynku. Z kolei sędzia Styk od lutego rozpoczyna delegację w Ministerstwie Sprawiedliwości - tłumaczył Dariusz Abramowicz, rzecznik Sądu Okręgowego w Lublinie. To oznacza, że sprawy, które ci sędziowie rozpoczęli, ale nie zdążyli ich zakończyć, będą musiały być powtórzone. - Sędziowie nim odejdą z pracy, powinni zakończyć swoje postępowania, tak się jednak niestety nie stało - dodał Abramowicz.

Przeciąganie rozpraw jest korzystne dla oskarżonych. Dla poszkodowanych - wręcz przeciwnie. W przypadku sprawy Daniela B. straty poniosło prawie 70 żaków z całej Polski. Zapłacili za wycieczkę do Grecji, która w sierpniu 2013 r. nie doszła do skutku. Teraz będą musieli specjalnie przyjeżdżać do Lublina na kolejne rozprawy. - Zeznawałam już dwa razy: na policji i w sądzie. Jestem zmęczona tą sprawą, a teraz okazuje się, że po raz kolejny będę musiała się tym denerwować - irytuje się jedna ze studentek, która do tej pory nie odzyskała pieniędzy za nieudany wyjazd. - Nie rozumiem, jak można było dopuścić do sytuacji, że proces ruszy od nowa? - pyta.

- W tym przypadku winna jest ustawa, która nie nakłada na sędziów obowiązku wcześniejszego informowania o przechodzeniu w stan spoczynku - wyjaśnia Bartłomiej Przymusiński, rzecznik Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia”. - To już jakaś plaga. Trzeba zmienić przepisy tak, by sędzia przychodził do pracy tak długo, aż nie zakończy swoich spraw - proponuje.

Sędziowie odchodzą, a głośne procesy wracają na wokandę

1 lutego na półroczną delegację do Ministerstwa Sprawiedliwości wyjechał sędzia Mirosław Styk. Z tego powodu kilka procesów, które prowadził i nie zakończył, będzie musiało zacząć się od nowa. - Jeśli chodzi o sprawę Waldemara F. to jest już nawet wyznaczony nowy sędzia, który orzekać będzie w jego procesie. To Aleksandra Masel-Dzik - usłyszeliśmy w biurze prasowym Sądu Okręgowego w Lublinie.

Sędzia Styk, nim wyjechał do Warszawy, nie zdołał zakończyć jeszcze dwóch procesów. - Jedna sprawa, gospodarcza, dotyczy zwalczania nieuczciwej konkurencji, druga związana jest z przestępstwami narkotykowymi. Obie ruszą od nowa, gdy wyznaczony zostanie do nich nowy sędzia - dowiedzieliśmy się w biurze sądu.

O ile władze sądu o wyjeździe Styka wiedziały już wcześniej, o tyle przejście w stan spoczynku sędzi Marty Marczewskiej było dla nich zaskoczeniem. - Niestety, ustawa nie nakłada na sędziów obowiązku wcześniejszego informowania o tym, że dany sędzia chce przejść w stan spoczynku, stąd pojawiają się takie przykre niespodzianki - tłumaczy Dariusz Abramowicz, rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Lublinie.

Sędzia Marczewska odchodząc 1 lutego na emeryturę sprawiła, że kilka głośnych procesów będzie musiało ruszyć od nowa. Są to m.in.: sprawa Daniela B., oskarżonego o oszustwa związane z organizacją wyjazdów zagranicznych, proces Przemysława M., lekarza z SPSK 1, któremu jeden z pacjentów zarzucił przyjęcie łapówki w postaci dwóch karpi i słoika miodu, czy też głośna ostatnio sprawa księdza z LSM, który oskarżony był o to, że kierował autem pod wpływem alkoholu. Jego ostatnia rozprawa odbyła się w miniony poniedziałek, ale wkrótce ruszy od nowa.

Z kolei z końcem ubiegłego roku w stan spoczynku przeszła sędzia Julitta Jamińska-Supryn, która orzekała m.in. w sprawie wypadku na al. Tysiąclecia, gdzie pijany kierowca na przejściu potrącił dwie starsze kobiety, a także w sprawie Ryszarda K., znanego radcy prawnego, który najpierw po alkoholu miał spowodować stłuczkę, a potem zwyzywał interweniujących policjantów. Wszystkie te procesy ruszą od nowa.

W tym roku ok. 30 sędziów w okręgu lubelskim może jeszcze przejść w stan spoczynku.

Marcin Koziestański

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.kurierlubelski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.