Setki przypadków naruszeń nietykalności funkcjonariuszy

Czytaj dalej
Fot. Tomasz Bołt
Szymon Zięba

Setki przypadków naruszeń nietykalności funkcjonariuszy

Szymon Zięba

Tylko od 2016 roku do lipca tego roku odnotowano ponad 300 przypadków napaści na mundurowych. Szef policyjnych związkowców zapowiada działania, które mają temu zapobiec.

Są znieważani, a bywa, że i atakowani fizycznie. W ostatnich miesiącach doszło do dziesiątek przypadków naruszenia nietykalności cielesnej lokalnych funkcjonariuszy. Z kolei od 2016 roku do lipca takich incydentów było ponad 300! Związkowcy z Pomorza zapowiadają walkę z procederem. - Będziemy działać. Osoba, która znieważy policjanta czy posunie się do naruszenia jego nietykalności, będzie musiała liczyć się nie tylko z odpowiedzialnością karną, ale i cywilną - zapowiada kom. Józef Partyka, szef NSZZ policjantów województwa pomorskiego.

O tym, że problem istnieje, świadczą liczby. Ze statystyk Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku wynika, że w całym ubiegłym roku aż 216 razy dochodziło do sytuacji, w której naruszono nietykalność cielesną funkcjonariusza policji. Najwięcej incydentów (bo 44) odnotowano w Gdyni. W tym roku z kolei, tylko od stycznia do lipca, takich zdarzeń było 100. W czołówce statystyk znalazł się Gdańsk (17 przypadków).

Niedawno służby informowały o zatrzymaniu 33-letniego mężczyzny, który znieważył interweniujących policjantów oraz naruszył nietykalność jednego z nich. Wydarzenia rozegrały się, gdy dyżurny komendy z Chojnic otrzymał zgłoszenie od policjantów o tym, że mieszkanka Czerska została wyrzucona z domu wraz z dzieckiem przez swojego agresywnego partnera. Po wejściu policjantów do mieszkania zgłaszającej 33-letni konkubent kobiety zaczął być agresywny również wobec nich. Mężczyzna zaczął ich wyzywać, szarpać za mundury. I choć stróże prawa wezwali go do zachowania zgodnego z prawem, 33-latek nie reagował. Mężczyzna był pod wpływem alkoholu.

To jedna z wielu sytuacji, w których policjanci narażeni są na - w najlepszym wypadku - agresję słowną.

Na problem niedawno uwagę zwrócił Andrzej Szary, przewodniczący NSZZ wielkopolskich policjantów. W rozmowie z dziennikarzem „Głosu Wielkopolskiego” stwierdził m.in.: „Policjanci wykonują swoje obowiązki, ale skala agresji wobec nich jest bardzo poważna, co pokazują dane statystyczne. W 2012 roku było 736, a w 2014 - 1957 czynnych napaści na policjantów. Z kolei w 2016 roku liczba ta zbliżyła się do 4000. Praktycznie codziennie dziesięciu policjantów jest atakowanych przez różne osoby”.

Komisarz Józef Partyka podkreśla, że nie może być przyzwolenia dla tego typu zachowania. Wcześniej związkowcy wypowiedzieli wojnę „fanom” odzieży obrażającej policję. Zapowiadali, że będą składać do prokuratury zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa. Niezależnie od tego nie wykluczali pozwów cywilnych w tych sprawach. - Osoby, które znieważą lub naruszą nietykalność cielesną policjanta, również powinny liczyć się z pozwem cywilnym ze strony związku - mówi kom. Józef Partyka. - Grozić za takie złamanie prawa będą więc nie tylko karne konsekwencje, ale też np. zadośćuczynienie na rzecz pokrzywdzonego policjanta.

Tymczasem zdaniem dr. Wiesława Baryły, psychologa społecznego, często to właśnie alkohol, narkotyki czy dopalacze są powodem, dla którego osoba, niezupełnie w pełni świadoma tego, co robi, znieważa czy atakuje policjanta. - Który z reguły wydaje jej jakieś polecenia. Choć to tylko jeden z czynników wpływających na agresję wobec stróżów prawa - mówi ekspert i tłumaczy, że choć policja od początku lat 90. budowała sobie pozytywny wizerunek, w ostatnich latach musi mierzyć się z łatką „upolitycznionej formacji”.

- To może prowadzić do agresji osób o innym światopoglądzie. Może niekoniecznie fizycznej, ale werbalnej - zaznacza dr Baryła. Podkreśla przy tym, że na negatywne postrzeganie policji wpływ miały na pewno przewijające się w mediach informacje dotyczące brutalnego czy niewłaściwego zachowania funkcjonariuszy. - Mimo tego, że dotyczy to pojedynczych policjantów, nic tak nie wyzwala agresji jak agresja „po drugiej stronie”, przypisywana przez niektórych całej formacji - zauważa ekspert, podkreślając, że policjanci nie mogą zapominać, że ich zachowania w trakcie interwencji „również mogą być odebrane jako prowokacje”. - Warto więc rozważyć pytanie, czy liczba incydentów nie wiąże się z poziomem wyszkolenia policjantów oraz ogólnymi warunkami ich pracy, takimi jak liczba nadgodzin lub wsparcie psychologiczne - wskazuje psycholog.


szymon.zieba@polskapress.pl

Szymon Zięba

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.kurierlubelski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.