Śpiewaliśmy „Do szopy hej pasterze” i płakaliśmy

Czytaj dalej
Fot. 123RF
Dorota Krupińska

Śpiewaliśmy „Do szopy hej pasterze” i płakaliśmy

Dorota Krupińska

Jak przeżyć święta, gdy wokół tyle radości? Najlepiej się schować albo zapaść w długi sen. Trudniej znosić żałobę, gdy wszyscy życzą sobie wesołych świąt, a każdy rytuał i drobiazg dnia codziennego przypomina tych, którzy odeszli.

Trzy kobiety i trzy historie pełne miłości i cierpienia. Różni ich wiele i łączy tak wiele, ból po stracie bliskiej osoby. Opowiadają o swojej żałobie w świąteczny czas.

Płacę cenę za miłość

- Każdy dzień jest dla mnie wyzwaniem - snuje opowieść Agnieszka. - Nie potrafię funkcjonować normalnie, ból jest wciąż silny.

Mówią, że czas leczy rany, ale to nieprawda. Mąż umarł ponad pół temu, a ja się nie mogę podnieść, z każdym miesiącem czuję się coraz gorzej.

Pozostało jeszcze 90% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 3,69 zł dziennie.

    już od
    3,69
    /dzień
Dorota Krupińska

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.kurierlubelski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.