Splat!FilmFest. Wolność, równość, morderstwo

Czytaj dalej
Fot. Anna Kurkiewicz
Sylwia Hejno

Splat!FilmFest. Wolność, równość, morderstwo

Sylwia Hejno

- Mało jest takich filmów, gdzie facet musi walczyć o przetrwanie w starciu z kobietami - mówi Monika Stolat, szefowa Splat!FilmFestu. Opowiada nam o tegorocznej edycji festiwalu.

Kiedy zaczęłaś oglądać horrory?
Jako dziecko. Miałam to szczęście, że rodzice nie starali się mnie jakoś przesadnie chronić przed światem. Jednym z pierwszych horrorów, jakie widziałam było „To“ Tommy’ego Lee Wallace’a z 1990 roku na podstawie książki Stephena Kinga, ten film pokażemy zresztą w cyklu kultowych klasyków. Pamiętam, że był taki jeden dzień w tygodniu, gdy telewizja puszczała horrory. Nie było wtedy takich obaw o dzieci, jak teraz. Gdy leciało coś fajnego, to stawało się to familijną rozrywką, tak było z „Miasteczkiem Twin Peaks“ czy „Archiwum X“. Dorosłą mnie tamte filmy już nie przerażają, ale wtedy zszokował mnie „The Stuff“ z 1985 roku, w którym wszystko kręci się wokół ohydnej, kosmicznej mazi, którą ludzie zjadają, a która potem wycieka im z ust i żyje swoim życiem.

Fuj. Ale chyba to i tak nic w porównaniu z „Kuso“, podobno najohydniejszym filmem świata. Planujecie rozdawać przed seansem papierowe torebki?
Myślałam, że takie określanie „Kuso” to tylko chwyt marketingowy, ale po seansie muszę przyznać, że jest coś na rzeczy. Nawet jedna z naszych tłumaczek miała z tym filmem problem i była bardzo zniesmaczona podczas pracy nad napisami. Wydawałoby się, że w dzisiejszych czasach trudno widza zaszokować, ale „Kuso” się udało przekroczyć parę granic estetycznych i moralnych. To istna karuzela obrzydliwości.

Splat!FilmFest. Wolność, równość, morderstwo
Anna Kurkiewicz Monika Stolat: - Na tym polega problem z horrorami: wielu widzów, szczególnie takich, którzy z pewną zarozumiałością określają się jako wielbiciele kina ambitnego, uważają, że one się do tej grupy nie kwalifikują.

Czy jest w horrorach coś, czego nie akceptujesz, co narusza jakąś twoją granicę? A co, po tylu obejrzanych, robi na tobie wrażenie?
Nie mam takiej granicy, jedyne czego nie akceptuję to słabych filmów. Niestety mainstream serwuje nam całkiem sporo takiej przewidywalnej tandety, gdy przecież powstaje mnóstwo znakomitych horrorów. Kino grozy już nie budzi we mnie lęku, ale nadal potrafią na mnie zrobić wrażenie filmy o zjawiskach paranormalnych. Oczywiście nieco inaczej ogląda się horrory od czasu do czasu, a inaczej zawodowo, w dużej ilości. Nie umiałabym policzyć, ile filmów tego gatunku widziałam - mnóstwo. W czasie samej festiwalowej selekcji obejrzałam około kilkuset.

Twój prywatny festiwalowy hit?
Każdy film, który pojawił się w programie jest moim hitem i żaden nie znalazł się tam przypadkowo. Duży emocjonalny wstrząs towarzyszył mi podczas seansu „Maus“ w reż. Yayo Herrero. W zasadzie już po dwudziestu minutach wiedziałam, że powinien znaleźć się na festiwalu. To świetnie zrobiony i bardzo nieoczywisty horror surwiwalowy. W tej historii splata się wątek wojenny, terroryzm i trauma jednej z bohaterek, a wszystko to odnosi się także do naszych współczesnych lęków. „Maus” na Splat!FilmFest ma premierę europejską i jest to ogromny sukces całego zespołu festiwalowego. Bardzo poruszył mnie także australijski „Hounds of love”. To oparta na faktach historia młodej dziewczyny porwanej przez parę kochanków psychopatów. Film jest tak doskonale zrealizowany, że jednocześnie odpycha i zachwyca.

Horrory stają się modne, świadczy o tym wysyp seriali. Coraz częściej pokazują też silne kobiety, jak „Penny Dreadful“ z Evą Green, czy „Salem“, gdzie rządzi demoniczny matriarchat. Jak jest z filmami?
W naszym cyklu „Girl Power“ mamy przykładowo thriller „M.F.A.“, który wpisuje się w podgatunek „rape and revenge“ („gwałt i zemsta“ - przyp. aut.). Główna bohaterka zostaje zgwałcona przez kolegę ze studiów. Z czasem odkrywa, że skrzywdzonych studentek jest więcej i postanawia się zemścić za każda taką zbrodnię. Nie wszystkie ofiary w ogóle chcą o tym pamiętać, częściej wolą zapomnieć, a co dopiero wymierzać sprawiedliwość, ale nasza bohaterka nie odpuszcza. To bardzo dziewczyński film. Zresztą tak, jak i festiwal. Główny zespół krwawego, brutalnego i przerażającego Splat!Film Festu tworzą same dziewczyny!

„Wolność, równość, morderstwo!“ - taki podtytuł nadałyście filmowi „Tragedy Girls“.
To również ciekawa propozycja, historia nastolatek, które mordują dla funu i dla zdobycia popularności w mediach społecznościowych. Zazwyczaj mordercami w kinie są mężczyźni, a kobiety próbują jakoś ujść z życiem, tutaj mamy do czynienia ze slasherem w bardzo dziewczyńskim wydaniu. Równie silne żeńskie postaci poznajemy w „68 Kill“, gdzie królują seks, przemoc, rock’n’roll i właśnie kobiety, a mężczyzna musi jakoś im sprostać.

Splat!FilmFest. Wolność, równość, morderstwo
Anna Kurkiewicz

Biedny ten Chip, strasznie nim poniewierają.
Trzeba przyznać, że nie ma chłopak szczęścia do dziewczyn, zostaje tak przeczołgany na wszystkie strony, że zostają mu tylko damskie klapki i kwiecista bluzka... Mało jest takich filmów, gdzie facet przez cały czas musi walczyć o przetrwanie w starciu z kobietami. Co ciekawe, one jakoś szczególnie się na nim nie mszczą, po prostu są takie krwiście rock’n’rollowe, a pech chciał, że stanęły na jego drodze.

Nijak się to ma do sztampowej wizji horroru.
Bo na tym właśnie polega problem z horrorami - wielu widzów, szczególnie takich, którzy z pewną zarozumiałością określają się jako wielbiciele kina ambitnego, uważają, że one się do tej grupy nie kwalifikują. Z drugiej strony niektórzy widzowie kina grozy są nastawieni na łatwą rozrywkę z dreszczykiem. Gdy na pierwszej edycji Splat!FilmFest pokazywaliśmy „Diabła” Andrzeja Żuławskiego, część widowni po prostu nie wytrzymała i wyszła.

W tym roku zobaczymy jego „Opętanie“, pojawi się Xawery Żuławski, syn zmarłego reżysera.
Tak, bardzo nas cieszy, że pan Xawery przyjął zaproszenie, na festiwalu porozmawiamy z nim przede wszystkim o niezwykłej twórczości Andrzeja Żuławskiego. Udało nam się także ściągnąć Juliusa Ramsaya, jednego z reżyserów kultowego serialu „The Walking Dead“. Jesteśmy dumni, że razem ze swoim bratem przyjeżdżają do Polski specjalnie na Splat!FilmFest. Na festiwalu pokażemy ich thriller „Midnighters”.

Potrafi cię coś jeszcze w horrorach zaskoczyć?
Chyba to, jak potrafią łamać własne ramy gatunkowe czy się bawić konwencją. A im więcej takich filmów się ogląda, tym wyraźniej wyłapuje się te mrugnięcia oka, cytaty i żonglowanie kliszami.

Splat!FilmFest, 15-24.09, Centrum Kultury w Lublinie, ul. Peowiaków 12, www.splatfilmfest.com

Sylwia Hejno

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.kurierlubelski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.