Sławomir Skomra

Stan wojenny w Lublinie. Krew na schodach i podróż w stronę ZSRR

1982 r. Internowani w Załężu. Czwarty z prawej stoi Waldemar Jakson Fot. archiwum Teatru NN 1982 r. Internowani w Załężu. Czwarty z prawej stoi Waldemar Jakson
Sławomir Skomra

- Zazdrościliśmy więźniom, bo oni wiedzieli, kiedy skończą się im wyroki. My nie wiedzieliśmy - mówi Waldemar Jakson, internowany w 1981 r.

Nieprzypadkowo wybrano właśnie niedzielę. Zakłady pracy miały wolne, nie dało się szybko zorganizować akcji strajkowej. Nie było siły, żeby robotnicy i działacze „Solidarności” zamknęli się w fabrykach przed ZOMO. Dlatego właśnie stan wojenny wprowadzono w niedzielę 13 grudnia 1981 roku.

Kilka godzin wcześniej działacze lubelskiej „Solidarności” zaczęli podejrzewać, że coś się dzieje. Wymieniali informacje o wzmożonej działalności milicji. - Zadzwoniłem do Zbyszka Hołdy i podzieliłem się z nim swoimi wątpliwościami, zaproponowałem spotkanie. Zbyszek moje informacje przyjął ze spokojem i zapewnił, że niczego nadzwyczajnego spodziewać się nie trzeba, argumentując to tym, iż dopiero we wtorek czy w środę ma się odbyć posiedzenie Sejmu, a tylko on może dać specjalne pełnomocnictwa dla rządu - relacjonował po latach prof. Jerzy Bartmiński, dziś emerytowany wykładowca UMCS.

Nie wiedzieliśmy w ogóle co to jest internowanie. Kojarzyło nam się to z II wojną światową. Niepokój podsycały plotki, że na przykład wywiozą nas do Mongolii.

Ci, którzy mieli nadzieję, że nic się nie wydarzy, bardzo się pomylili. 13 grudnia do mieszkań opozycjonistów zaczęli pukać milicjanci i esbecy. Szczęście jeśli pukali, bo w wielu domach wyważali drzwi.

- Dokładnie pięć minut po pierwszej rozległo się pukanie. (...) zobaczyłem nogę wkładaną między drzwi a futrynę, zorientowałem się, że to SB-ecka wizyta. Po chwili do pokoju wtoczył się Gwiazda (oficer SB) ze wspólnikiem. Gwiazda był mi znajomy z wcześniejszego jeszcze okresu - opowiadał prof. Wiesław Kamiński, który w 1981 roku mieszkał w Hotelu Asystenta UMCS.

Do 31 grudnia 1981 r. internowano w całym województwie lubelskim 138 osób, w województwie zamojskim 120 osób, a 74 osoby w województwie chełmskim.

Na Lubelszczyźnie było kilka ośrodków dla internowanych: Włodawa, Krasnystaw, Chełm i Lublin. Bartmińskiego i Kamińskiego wywieziono do Włodawy.

Waldemar Jakson, 35 lat temu reporter w biurze prasowym lubelskiej „S”, a obecnie burmistrz Świdnika, został wywieziony do Włodawy, Załęża i Kielc.

25-letni Jakson 13 grudnia był w biurze związku przy ulicy Królewskiej w Lublinie. Tego dnia biuro zostało zaatakowane przez ZOMO. Jakson został zatrzymany i przewieziony na komendę przy ul. Północną.

- O tamtych wydarzeniach dziś możemy mówić w żartach, ale sprawa była poważna. Zostałem zabrany w tym, co miałem na sobie - wojskowym płaszczu i butach. Taka była moda w ówczesnej opozycji. Dopiero później rodzina dowiozła mi ubranie - mówi Kurierowi Jakson. - Nie wiedzieliśmy w ogóle co to jest internowanie. Kojarzyło nam się to z II wojną światową. Niepokój podsycały plotki, że na przykład wywiozą nas do Mongolii. Kiedy wieźli mnie do Włodawy, kierowca pomylił drogę i skierował się w stronę ZSRR. Przed oczami stanęły mi wszystkie sceny w „Archipelagu Gułag” Sołżenicyna. Na poważnie sądziłem, że skończymy w takim obozie. Mówiłem wtedy sobie „ludzie wracali stamtąd po 20 latach, to i ty kiedyś wrócisz” - wspomina.

Pierwszych poważnych obaw Jakson nabrał, gdy znalazł się we Włodawie. Na schodach zobaczył plamy krwi. - Wtedy do mnie dotarło, że może być ze mną bardzo źle - wspomina.

Przez pierwsze dwa dni internowani nie otrzymywali jedzenia. Więźniowie, którzy dla opozycjonistów zwolnili cele, zostawili w nich margarynę i suchy chleb. - Właśnie to zasuwaliśmy - mówi burmistrz i dodaje: - Najgorsza była niepewność. Zazdrościliśmy więźniom, bo oni wiedzieli, kiedy upłyną im wyroki. Wiedzieli, że wyjdą za rok albo dwa. A my? Nikt nie wiedział, kiedy skończy się stan wojenny i kiedy wrócimy do domów - opowiada.

Sławomir Skomra

Pracuje w mediach już kilkanaście lat. Od kilku w redakcji "Kuriera Lubelskiego". Zajmował się niemal wszystkimi działkami dziennikarskimi - od służby zdrowia do biznesu. Teraz zajmuje się głównie polityką, samorządem i policją.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.kurierlubelski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.