Stuka i straszy. Zakątki grozy w woj. lubelskim

Czytaj dalej
Fot. Ewa Pajuro
Aneta Galek

Stuka i straszy. Zakątki grozy w woj. lubelskim

Aneta Galek

Strasznych miejsc w województwie lubelskim nie brakuje. Krew spływająca po ścianach, odgłosy biegających dzieci... Jedni twierdzą, że to czyste brednie, inni mówią, że w okolicy dzieje się coś dziwnego.

Zjawa kobiety podobno od lat pojawia się na cmentarzu w Gołębiu. Wedle historii powtarzanych w okolicy, to duch jednej z pochowanych tu jeszcze przed II wojną światową kobiet. Mieszkańcy przestrzegają, by nocą omijać tę część cmentarza, na której znajduje się jej grób.

- Kiedy byłam mała, wybrałam się z koleżanką w to miejsce, by się przekonać, ile prawdy jest w tej opowieści - wspomina Iga, mieszkanka Gołębia.

- Słyszałyśmy dziwne dźwięki, trzask gałęzi i kroki, ale do dziś nie wiem, na ile był to wytwór dziecięcej wyobraźni, a na ile rzeczywistość. Wiem jedno: nawet za dnia spojrzenie tej damy z nagrobnej fotografii jest przeszywające i przyprawia o dreszcze - opowiada.

Przenikliwe spojrzenie jej oczu podkreśla makijaż czarną kreską. Cały obraz dopełnia szyderczy, jak się zdaje, uśmiech.

- To jest jakaś bzdura - komentuje historię o zjawie kobieta, którą spotykam pod cmentarzem. I dodaje: - Słyszałam o takich rzeczach, nawet jak chodziłam do szkoły podstawowej, ale to nieprawda. Kiedy przychodziliśmy całą klasą z księdzem palić znicze na grobach, to dzieciaki biegały i mówiły, że niby ta kobieta miała wodzić za nimi wzrokiem, ale to ściema! - uważa.

Ruiny zamku w Krupem, na trasie między Chełmem a Krasnymstawem
Ewa Pajuro Jedna z legend mówi, że z pobliskiego stawu wynurza się czasem duch szlachcica, który dogląda twierdzy

Zjawy odwiedzają nie tylko cmentarze. Duch rzekomo ukazuje się na terenie ruin zamku w Krupem, położonych pomiędzy Chełmem a Krasnymstawem.

Paranormalnych historii związanych z tym miejscem jest kilka. Jedna z nich mówi o Białej Damie, która niegdyś miała wystraszyć nocujących w zamku ułanów, którzy przybyli z zamiarem poszukiwania duchów. Zjawa bywa widywana w pustych otworach okiennych. Inna legenda głosi, że z jeziora przy zamku wynurza się z kolei duch szlachcica, doglądającego twierdzy. Cień mężczyzny pojawia się najczęściej w mgliste, mroczne wieczory.

Domy, w których straszy

Wśród mieszkańców województwa krąży opowieść o Izbicy i związanej z nią niezwykłej historii. To właśnie tam, przy ul. Lubelskiej, znajduje się okryty złą sławą dom. Prosty, biały budynek z zielonym dachem, budził grozę wśród mieszkańców. Lęk podsycały dodatkowo obrazy świętych, które jeszcze do niedawna znajdowały się w oknach.

Według niektórych historii, dom został wybudowany w miejscu, gdzie w trakcie II wojny światowej hitlerowcy rozstrzelali kilkudziesięcioro dzieci (w Izbicy Niemcy utworzyli getto tranzytowe dla Żydów, którzy później trafiali do obozów zagłady w Bełżcu i Sobiborze).

Inna lokalna legenda głosi, że w trakcie budowy domu, w jego fundamentach zamurowano dziecko. Z tego powodu ściany w budynku mają krwawić, a wewnątrz słychać krzyki dzieci, stukoty i odgłosy biegania. Jeszcze inna wersja historii wiąże się z morderstwem, do jakiego miało dojść w środku. Wedle niej kobieta najpierw zabiła swoje dzieci, a następnie siebie. Jej mąż - gdy to zobaczył - powiesił się.

Legenda o nawiedzonym domu w Izbicy, mimo że dobrze znana i krąży po miejscowości od lat, zdaje się jednak powoli zamierać.

- Tam nic nie straszy. Ludzie sami to wymyślili. Czasem jakieś pijaczki siedziały w środku, to było głośno. Tam jest duża piwnica i niosło się echo. A że straszy - ktoś tak powiedział i się rozeszło - mówi jeden z mieszkańców miejscowości.

- Słyszałam różne historie, ale wie pani, to na zasadzie miejskiej legendy - komentuje z kolei ekspedientka w jednym ze sklepów. - Słyszałam, że kiedyś na sylwestra jakaś młodzież zorganizowała sobie tam imprezę i nie mogli w tym miejscu wytrzymać. Czuli złą energię, która ich przepędziła - dopowiada.

Czy możliwe jest, że z wnętrza domu rzeczywiście dochodziły przeraźliwe dźwięki, a będący w środku czuli niepokój?

- Może się okazać np., że jest coś takiego jak infradźwięki, których my świadomie możemy nie odbierać, a one mogą na nas oddziaływać, pojawia się poczucie dyskomfortu, natomiast my próbujemy nadać temu sens. Jeżeli ktoś nam coś zasugeruje, to my wtedy bardzo łatwo to kupujemy. W takich przestrzeniach często jest też tak, że obniżona temperatura związana z wilgocią powoduje różne anomalie fizyczne - wyjaśnia prof. Andrzej Kapusta, wykładowca nauk o poznaniu i komunikacji społecznej na UMCS.

Zaznacza jednocześnie, że nie można wykluczyć, że ludzie przeżywają różnego rodzaju, nadprzyrodzone, doświadczenia. - Można powiedzieć, że historycznie i ewolucyjnie myślenie magiczne jest nam bardzo bliskie - tłumaczy.

W przypadku domu w Izbicy mówi się też o tym, że to sam jego właściciel, który czasem tu przyjeżdża, wymyślił historię o tym, że w budynku straszy. - Wyjeżdżał za granicę i rozpowszechnił to, żeby nikt mu się nie włamał - uważa mieszkanka miasta. Tę wersję potwierdza młody chłopak, który mieszka tuż obok „nawiedzonego domu”.

- Nie mam pojęcia, skąd ta historia się wzięła. Mieszkam tu od roku, a tam nie straszy kompletnie nic. To zwykły dom. Ten właściciel niby wymyślił legendę, żeby ludzie nie wchodzili do środka i na dodatek zamontował sztuczne kamerki - śmieje się.

Sposób na intruzów

Czy to możliwe, że ta historia to rzeczywiście świadomy wytwór właściciela? - To częsta sprawa. Kiedyś takie historie się zdarzały - komentuje Adam Kleczkowski, właściciel biura nieruchomości przy ul. Okopowej w Lublinie.

I dodaje: - Albo ktoś był zainteresowany daną nieruchomością, chciał ją kupić i puszczał famę, że coś się dzieje albo np. mówił, że są żyły wodne, że ludzie się tam bardzo źle czują, nie mogą tam mieszkać. Często ktoś miał w tym jakiś ukryty interes. Nieraz jednak w tym wszystkim jest ziarnko prawdy.

Taką złą sławą owiany jest też niewykończony dom przy al. Kraśnickiej w Lublinie. Ten dwupiętrowy, opuszczony budynek bez okien wyróżnia się napisem na tabliczce, wywieszonej na balkonie: „Króluj nam Chryste. Jezu, ufam Tobie”.

Ruiny zamku w Krupem, na trasie między Chełmem a Krasnymstawem
Ewa Pajuro Zdarza się, że "straszne historie" o opuszczonych domach tworzą sąsiedzi, a czasem nawet sami właściciele nieruchomości

Niektórzy twierdzą, że to właśnie ta wywieszka świadczy o tym, iż dom jest nawiedzony. Kiedyś mówiło się też, że to siedziba sekty. Czy rzeczywiście w domu straszy?

- Słyszałam, że straszy, nawet taksówkarz mi kiedyś o tym mówił. Pomyślałam: cóż za bzdury on opowiada? Jakie straszy? Nigdy tam nie straszyło - mówi jedna z okolicznych mieszkanek. Druga dodaje: - Przechodzę codziennie obok tego miejsca i, powiem szczerze, intryguje mnie.

Historia głosi, że w oknie domu ktoś kiedyś widział zjawę lub zobaczył nagle włączające się światło. Ale czy to prawda?

Aneta Galek

Pracuję w dziale online Kuriera Lubelskiego. Oprócz tego do Kuriera piszę też o kobiecej piłce nożnej i ręcznej. Jeśli więc natraficie na artykuły o drużynach GKS Górnik Łęczna, czy MKS Perła Lublin, to najpewniej ja będę ich autorką :) Prywatnie jestem wielką fanką Realu Madryt.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.kurierlubelski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.