Tak naprawdę to tylko koni żal

Czytaj dalej
Fot. archiwum
Artur Jurkowski, Małgorzata Szlachetka

Tak naprawdę to tylko koni żal

Artur Jurkowski, Małgorzata Szlachetka

Lubelski Klub Jeździecki nie płaci za dzierżawę terenu. Zadłużenie to już kilkadziesiąt tysięcy zł. Klub opuści do maja teren przy ul. Nadbystrzyckiej, w tym tygodniu ma dostać terminarz wyprowadzki.

- Nie może być tak, że komercyjny podmiot korzysta z naszego terenu i nie płaci za dzierżawę - nie pozostawiał wątpliwości Jacek Czarecki, prezes MOSiR Bystrzyca. Spółka wypowiedziała Lubelskiemu Klubowi Jeździeckiemu dzierżawę terenów przy ul. Nadbystrzyckiej.

LKJ nabrał wody w usta. - Nie udzielam wywiadów. Dziękuję, do widzenia - ucięła próbę rozmowy Monika Kozicka-Gradziuk, kierownik Lubelskiego Klubu Jeździeckiego.

Krótko płacili, później rósł dług

Przy ul. Nadbystrzyckiej MOSiR dysponuje ok. 10 hektarami terenów. LKJ nie korzysta jednak z całej nieruchomości. Użytkuje ok. dwóch hektarów. Umowa dzierżawy została zawarta w marcu 2014 r. - Przez kolejne kilka miesięcy LKJ płacił czynsz. Następnie przestał. Nie pomagały wielokrotne wezwania do uregulowania należności. Dług sięga obecnie kilkudziesięciu tysięcy złotych - wyjaśniał Miłosz Bednarczyk, rzecznik MOSiR Bystrzyca.

Stawka czynszu wynosi 2 grosze za metr kwadratowy. - Za cały teren daje to 2100 złotych netto - precyzował Bednarczyk.

- Klub mówi, że nie ma pieniędzy. I bardzo mnie to dziwi, bo stadniny położone wokół Lublina mają się naprawdę dobrze. Przecież za samo przechowywanie konia płaci się 500-1000 zł miesięcznie - wyliczał Czarecki.

Wyprowadzka do końca maja

MOSiR już w listopadzie ub. roku wypowiedział umowę dzierżawy. - W trosce o konie określiliśmy bardzo długi termin opuszczenia obiektów. LKJ musi to zrobić do końca maja - wskazywał Czarecki.

W tym tygodniu MOSiR ma przesłać do LKJ harmonogram. - Trzeba uzgodnić terminy opuszczenia budynków, przeprowadzki zwierząt - opisywał Bednarczyk.

Kierunek na ośrodek hippiczny

Tereny przy Nadbystrzyckiej nie przestaną służyć jeździectwu. - Pozostanie tam ośrodek hippiczny. Jeśli nie w tym, to w przyszłym roku powstaną tam obiekty, których nie będziemy się wstydzić - zapowiedział Czarecki.

Inwestorem nie będzie jednak MOSiR. - Chcemy współpracować z Uniwersytetem Przyrodniczym, który ma plany związane z uruchomieniem nowego kierunku studiów, czyli jeździectwa - zdradzał już miesiąc temu Krzysztof Żuk, prezydent Lublina, gdy ratusz zaprezentował koncepcję zagospodarowania doliny Bystrzycy.

Niezwykła historia koni w Lublinie

Lublin może pochwalić się tradycją wyścigów konnych sięgającą XIX wieku. Startowali w nich ziemianie, którzy zajmowali się też hodowlą koni.

Pierwsze, udokumentowane wyścigi konne w Lublinie, które nie miały amatorskiego charakteru, odbyły się w 1860 roku. Towarzyszyły odbywającej się wówczas w naszym mieście wystawie rolniczej. - W tym czasie wyścigi konne były nazywane próbą rączości koni. Udział w nich brali najczęściej lubelscy ziemianie, którzy jednocześnie zajmowali się hodowlą koni - wyjaśnia dr Andrzej Przegaliński z Zakładu Historii XIX wieku UMCS.

Na wyścigi przyszło aż 10 tysięcy osób. Dla gości zostały zbudowane trybuny z zadaszoną galerią dla publiczności. Wśród ośmiu gonitw były także takie z przeszkodami. Wyścigi w czasie wystawy rolniczej z 1860 roku stanowiły taki sam rodzaj atrakcji, jak pokaz fajerwerków w parku miejskim (Ogród Saski) czy koncert Henryka Wieniawskiego.

Wcześniej wyścigi konne odbywały się m.in. przy okazji jarmarków, na przykład w Łęcznej. - Łęczyńskie Towarzystwo Wyścigów Konnych zmieniło się później w Lubelskie Towarzystwo Wyścigów Konnych - zauważa dr Andrzej Przegaliński.

Śladem po torze wyścigów konnych z przeszłości jest nazwa ulicy Wyścigowej w dzielnicy Dziesiąta.

- Na pewno pełnił swoją funkcję do 1914 roku, czyli czasu istnienia pierwszego Lubelskiego Towarzystwa Wyścigów Konnych - podaje dr Andrzej Przegaliński z Zakładu Historii XIX wieku UMCS.

Lubelski Klub Jeździecki nawiązuje do hippicznych tradycji Lublina. „W roku 1921 wyścigi konne odbywały się już (...) w Elizówce. W roku 1925 powstało Lubelskie Towarzystwo Zachęty do Hodowli Koni. To dzięki tej organizacji tor wyścigowy przeniesiono na łąki nad Bystrzycą. Projekt był wzorowany na warszawskim Służewcu” - czytamy na stronie internetowej Lubelskiego Klubu Jeździeckiego.

W czasie II wojny światowej Niemcy pozwolili na organizowanie wyścigów konnych. Miały one tworzyć pozory tego, że w okupowanym mieście wszystko dzieje się normalnym trybem. W zbiorach Archiwum Państwowego w Lublinie znajduje się plakat zapowiadający zawody z tego okresu - z napisami po polsku i po niemiecku.

Artur Jurkowski, Małgorzata Szlachetka

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.kurierlubelski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.