Taniec brzucha leczy kompleksy kobiet

Czytaj dalej
Fot. Mateusz Charko
Diana Krasowska

Taniec brzucha leczy kompleksy kobiet

Diana Krasowska

Kiedy Katarzyna Kalinowska, 47-letnia białostoczanka, zapisywała się na lekcje tańca brzucha, jej rodzina pukała się z niedowierzaniem w głowę. - A na mnie dziwnie patrzyli wszyscy sąsiedzi - śmieje się Katarzyna Duda-Charko, instruktorka belly dance. Na jej zajęcia przychodzą zarówno nastolatki, jak i... 73-latki!

Taniec brzucha całkowicie zmienił moje życie - przyznaje 30-letnia Katarzyna Duda-Charko z Białegostoku. - Dzięki niemu poczułam się prawdziwą kobietą, poznałam swego męża, no i najlepsze przyjaciółki! - podkreśla.

Z tym nietypowym rodzajem tańca po raz pierwszy zetknęła się 9 lat temu i zakochała się od pierwszego wejrzenia.

- Jako studentka pedagogiki wyjechałam na trzymiesięczną praktykę do Hiszpanii - wspomina. - Tam trafiłam na fiestę. Ludzie tańczyli na ulicach... Moją uwagę przykuły tancerki brzucha - piękne, kolorowe, zmysłowe, niezwykle kobiece... Widziałam, że one żyją tym tańcem. Płynął on z ich wnętrza.

Poznała tam kilka dziewczyn z Maroka i innych krajów arabskich. I to właśnie one zdradziły jej tajniki „belly dance“. Gdy wracała do Polski, miała jeden cel - jak najszybciej zapisać się na lekcje tańca orientalnego.

Katarzyna Duda-Charko z Białegostoku dzięki belly dance poznała męża
Wojciech Wojtkielewicz 13-letnia Julia Truszkowska była najmłodszą Podlasianką, która startowała w Pucharze Europy w Belly Dance w Białymstoku.

Kojarzył się z tańcem erotycznym

W Białymstoku znalazła dziewczynę z Uzbekistanu, która wyszła za mąż za Polaka. Zdążyła pokazać jej kilka ruchów, ale zaraz zaszła w ciążę i już nie mogła prowadzić tanecznych zajęć. Zdążyła jednak powiedzieć: „Kaśka, ty masz prawdziwy talent! Ty będziesz ćwiczyć i będziesz najlepszą tancerką” - Duda-Charko z uśmiechem wspomina słowa swojej pierwszej instruktorki.

Wkrótce potem Kasia znalazła kolejną. Po jakimś czasie zaczęły wspólnie występować na różnych pokazach. Moment przełomowy nastąpił, gdy jej współtowarzyszka złapała kontuzję.

- I wtedy mnie poprosiła, bym za nią prowadziła zajęcia z kursantkami z tańca brzucha - wspomina. - Zostałam rzucona na głęboką wodę, ale tak mi się to spodobało, że zajęcia prowadzę do dziś.

Kasia tańczy od 9 lat. I podkreśla, że początki nie były łatwe.

- Jak zaczynałam, to taniec brzucha w Białymstoku kojarzony był raczej z tańcem erotycznym. Ludzie wyobrażali sobie, że to jest nie wiadomo co . I że ja nie wiadomo co robię... - opowiada 30-latka.

Mimo tego, rodzina zawsze ją wspierała. Szczególnie dziadkowie, z którymi się wychowywała.

- Zawsze mieli fajne podejście do moich rożnych pomysłów. Widzieli, jak to wszystko wygląda - ćwiczenia, przygotowywanie strojów... Dostrzegli, że to moja ogromna pasja, w którą angażuję się całym swoim sercem - wyznaje instruktorka.

Katarzyna Duda-Charko z Białegostoku dzięki belly dance poznała męża
Diana Krasowska Katarzyna Żałobińska i Edyta Marchel od kilku lat uczą się tańca brzucha w Studiu Tańca Feniks w Białymstoku

Również przyjaciele byli zaintrygowani jej tańcem. To oni organizowali jej pierwsze pokazy - tańczyła na ich urodzinach czy na weselach.

- Tylko moje sąsiadki się dziwiły, że wychodzę z domu taka umalowana i o różnych, nawet późnych porach... - Katarzyna dodaje ze śmiechem.

Teraz jej życie skoncentrowane jest na tańcu. Pracuje w białostockim Studiu Tańca Feniks, prowadzi też zajęcia z belly dance w siłowniach, warsztaty i lekcje indywidualne. Oczywiście występuje też na różnych festiwalach i konkursach.

Podczas jednego z pokazów tańca na imprezie firmowej w Wólce Nadbużnej nad Bugiem poznała swojego męża. - Marcin jest strażakiem i nurkiem. Był osobą, która zabezpieczała tę imprezę. I tak od słowa do słowa i... już nam cztery lata ze sobą minęły - śmieje się 30-latka. - I chyba najbardziej w tym tańcu kocham to, że dzięki niemu mogę poznawać fantastycznych ludzi. Przez taniec poznałam też moje najlepsze przyjaciółki!

Na prowadzone przez nią zajęcia przychodzi coraz więcej kobiet. I to w różnym wieku. Najmłodsza jej kursantka miała 7 lat, najstarsza - bagatela! - 73 lata!

- Najczęściej przychodzą do mnie panie po 40-tce, które przyznają, że po 20 latach małżeństwa wkradła im się do życia nuda. Już nie chce im się stroić i malować - opowiada Duda-Charko. - Po czym, jak tylko zaczynają tańczyć, od razu czują się atrakcyjniejsze, pełne kobiecości. To przekłada się później na ich życie w małżeństwie. Są szczęśliwsze, zaczynają nosić biżuterie, eksponować biodra, prostować się.

Nie raz zdarzało się, że na zajęcia z tańca orientalnego przychodziły trzy pokolenia: córka, matka i babcia. - A już mama z córką to w ogóle u mnie na zajęciach częsty widok - podkreśla Kasia.

W listopadzie 2016 r. Katarzyna Duda-Charko - jako pierwsza Polka - zdobyła uprawnienia sędziego w Międzynarodowym Stowarzyszeniu Tańca Orientalnego (IAED). Dzięki temu w ubiegłą sobotę zorganizowała w Białymstoku Puchar Europy w Belly Dance, w którym uczestniczyło pod 300 tancerek.

- Chciałam pokazać mieszkańcom naszego miasta, że taniec orientalny to nie tylko wijąca się tancerka, ale piękne, artystyczne widowisko - tłumaczy.

Odkrywają swoje nowe oblicze

Jedną z najstarszych białostockich tancerek, które wzięły udział w tych mistrzostwach była 47-letnia Katarzyna Kalinowska, pracownica jednego z miejskich przedszkoli. Jej przygoda z tańcem brzucha zaczęła się cztery lata temu w osiedlowym klubie „Pejo”.

- Ten taniec jest trudny - przyznaje 47-latka. - Ale jak ktoś ma do niego taką miłość w oczach jak ja, to nic mu nie stanie na przeszkodzie - śmieje się.

Katarzyna Duda-Charko z Białegostoku dzięki belly dance poznała męża
Diana Krasowska Kiedy Katarzyna Kalinowska, 47-letnia białostoczanka, zapisywała się na lekcje tańca brzucha, jej rodzina pukała się z niedowierzaniem w głowę. - A na mnie dziwnie patrzyli wszyscy sąsiedzi - śmieje się Katarzyna Duda-Charko, instruktorka belly dance. Na jej zajęcia przychodzą zarówno nastolatki, jak i... 73-latki!

Jej nie zniechęciła nawet rodzina, która często się z jej pasji podśmiewa. A Kasia nic sobie z tego nie robi. Wraca z treningów do domu i na oczach bliskich ćwiczy coraz to nowe układy.

- Czasami pukają się w głowę i mówią, że jestem na to za stara - przyznaje 47-latka. - Ale tak samo robili, jak zapowiedziałam, że będę śpiewała w chórze. I co z tego? Śpiewam już piętnaście lat! A tańczę cztery i bardzo dobrze mi z tym. Zamierzam robić to do końca życia - dodaje dumnie.

Mało tego. Razem z koleżankami - 38-letnią Heleną Małachowską i 45-letnią Jolantą Sawicką - stworzyły taneczne trio „Shakira Archeo” i po raz pierwszy wystąpiły przed publicznością na mistrzostwach. I oczarowały widzów. Przepis na sukces?

- Uśmiech od ucha do ucha! - tłumaczą. - Bo to przecież zabawa. Tańczymy, by się odstresować, a nie stresować!

Jola Sawicka dodaje, że na co dzień nie jest taka odważna, ale pod przykrywką scenicznego makijażu i tych niezwykle kobiecych strojów odkrywa swoje nowe oblicze...

Taniec Z przerwą na dwa porody

Edyta Marchel, studentka filologii rosyjskiej na Uniwersytecie w Białymstoku, taniec brzucha trenuje od trzech lat. Na pierwsze zajęcia trafiła przez przypadek.

- To znaczy te klimaty dawno mi się podobały, bo koleżanka z gimnazjum tańczyła bollywood, ale ja sama nie planowałam zaczynać... -śmieje się 21-latka. - I pewnego dnia siostra zaciągnęła mnie na jakieś zajęcia wysiłkowe do Studia Tańca Feniks, a ja niechcący podpatrzyłam, jak wyglądają zajęcia z tańca brzucha...

I wpadła jak śliwka w kompot. - Zobaczyłam te monetki, chusty, piękne stroje... Od razu pokochałam ten taniec. Za jego kobiecość - tłumaczy.

Jej koleżanka z klubu - Kasia Żałobińska - taniec trenuje już od 16 lat. Przeszła przez salsę i bachatę, a od 8 lat jest tancerką brzucha.

- Z przerwą na dwa porody - śmieje się.

Katarzyna Duda-Charko z Białegostoku dzięki belly dance poznała męża
Diana Krasowska

Mimo wychowywania dwójki dzieci - 6-letniego Fabianka i 3-letniej Hani - oraz wielu służbowych obowiązków (jest właścicielką firmy zajmującej się sprzedażą artykułów rolniczych, ogrodniczych oraz budowlanych) nie ma zamiaru rezygnować z pasji.

- Czasami mogę nie zmyć podłogi, ale tanecznych zajęć nie opuszczę - śmieje się. - I całej rodzinie wychodzi to na zdrowie, bo szczęśliwa mama to szczęśliwe dzieci.

Jak córka mamę podglądała

Trzynastoletnia Julia Truszkowska zaś taneczną pasją zaraziła się od mamy.

- Bo jak mama szła na lekcje tańca brzucha, to mnie ze sobą zabierała i bardzo mi się tam podobało - mówi nastolatka.

- A po powrocie z lekcji Julia zawsze mnie prosiła, byśmy poćwiczyły razem w domu - dodaje pani Katarzyna, mama Julii. - Ja belly dance tańczyłam trzy lata, teraz już czas mi na to nie pozwala, ale bardzo się cieszę, że córka go tańczy.

Julia ma dopiero 13 lat, a tańczy już 4,5 roku. W sobotnich mistrzostwach występowała w kategorii „show początkujący”. Była najmłodszą uczestniczą z Podlasia.

- Jestem bardzo dumna z córki - wyznaje wzruszona mama.

Nastolatka zaś przyznaje, że marzy, by w przyszłości zostać instruktorką tańca brzucha.

Diana Krasowska

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.kurierlubelski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.