Wakacyjne zatrucia na toksykologii

Czytaj dalej
Fot. Anna Kurkiewicz
Gabriela Bogaczyk

Wakacyjne zatrucia na toksykologii

Gabriela Bogaczyk

Dr n. med. Jarosław Szponar, kierownik toksykologii w wojewódzkim szpitalu przy alei Kraśnickiej, podsumowuje sezon letni na oddziale.

Jak minęły tegoroczne wakacje na oddziale toksykologii?
Pracowicie jak zwykle. Chociaż w porównaniu do poprzedniego roku mieliśmy wyraźniej mniej zatruć po dopalaczach. Myślę, że nawet dwa razy mniej. Trudno powiedzieć, jaki jest tego powód. Zaznaczmy, że na toksykologię przyjeżdżają pacjenci w stanie zagrożenia życia. Mogą mieć np. zaburzenia rytmu serca, spadek albo wzrost ciśnienia, zatrzymanie akcji serca, niektórzy są po reanimacji. Trafiają też do nas pacjenci pobudzeni, agresywni albo odwrotnie, w głębokiej śpiączce.

Ile trwa odtrutka w przypadku dopalaczy?
Leczenie trwa od jednej doby do miesiąca. Konsekwencje zdrowotne na dalsze życie mogą być bardzo różne. W zależności od tego, jaki był skład dopalaczy, może to być: uszkodzenie mózgu albo serca, niewydoloność nerek lub wątroby, ale też ujawnienie choroby psychicznej. Schemat bywa bardzo różny.

Wakacyjne zatrucia na toksykologii
Anna Kurkiewicz Dr n. med. Jarosław Szponar, szef toksykologii przy al. Kraśnickiej

Dopalacze to wciąż domena młodzieży?
To najczęściej osoby między 14. a 25. rokiem życia. Podczas wakacji było też kilku pacjentów pod wpływem środków psychoaktywnych, którzy nie przyznawali się do dobrowolnego ich brania. Mogło się zdarzyć, że wrzucono im do drinka narkotyk czy pigułkę gwałtu.

Jakie jeszcze narkotyki się pojawiały w wakacje?
Przez cały lipiec i sierpień mieliśmy ok. 50 pacjentów po różnych środkach psychoaktywnych, czyli po dopalaczach oraz po narkotykach typu amfetamina, kokaina, ecstasy, mefedron oraz marihuana.

A alkohol?
Niezmiennie było dużo osób z powodu zatrucia alkoholem, nawet kilkadziesiąt miesięcznie. Chociaż latem jest ciepło i mniej osób trafia do szpitala w porównaniu z zimą, kiedy ludzie wzywają karetkę do osoby leżącej na śniegu.

Zdarzało się, że pacjenci kilka razy do was wracali?
Tak, mamy takich stałych bywalców. Wtedy niezależnie od leczenia somatycznego ważne jest leczenie odwykowe, które staramy się wstępnie wprowadzić i skierować pacjenta do poradni odwykowej.

Czy rodzina pacjenta jest zaszokowana pobytem kogoś bliskiego na toksykologii?
Najczęściej są to osoby ze środowisk, gdzie się pije i używa narkotyków. Tam się nikt niczemu nie dziwi. Zdarza się, że nawet nie ma kto pacjenta odebrać ze szpitala. Czasami jest to oczywiście szok dla rodziców, że młoda dziewczyna czy syn zażyli dopalacze.

Sezon na zatrucia grzybami dopiero przed nami?
Do tej pory mieliśmy trzy przypadki po zjedzeniu muchomorów sromotnikowych. Wszyscy pacjenci przeżyli, przy czym jedna osoba została skierowana na przeszczep wątroby do Warszawy.

Czy latem było więcej zgonów?
Zgony są zawsze. Nie ma znaczenia, czy to są wakacje, czy nie. Aczkolwiek była to śmierć głównie po alkoholach niespożywczych (etanol, glikol). Dlatego przestrzegamy wszystkich przed spożywaniem alkoholu z nieznanego źródła.

Rozmawiała Gabriela Bogaczyk

Gabriela Bogaczyk

Zajmuje się ochroną zdrowia i sprawami społecznymi.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.kurierlubelski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.