Ważne pytania wokół kodeksu reklam

Czytaj dalej
Fot. Anna Kurkiewicz
Malgorzata Szlachetka

Ważne pytania wokół kodeksu reklam

Malgorzata Szlachetka

Po etapie spotkań z mieszkańcami mogą zmienić się założenia do projektu kodeksu reklamowego dla Lublina. Co budzi wątpliwości?

- Po naszej stronie jest wola uporządkowania przestrzeni miasta. Chcemy skończyć z chaosem reklamowym - tak mówił prezydent Lublina Krzysztof Żuk w październiku 2016 roku. Wtedy rozpoczynał się cykl spotkań z mieszkańcami, dotyczący propozycji miejskiego konserwatora zabytków w sprawie przyszłego kodeksu reklamowego.

Jesienią konserwator zaproponował na przykład wprowadzenie zakazu umieszczania reklam i urządzeń reklamowych na obszarze zabytkowego Śródmieścia, ograniczenie liczby szyldów umieszczanych przez jeden podmiot do dwóch sztuk, czy ukrócenie zwyczaju zasłaniania elewacji i okien mało estetycznymi płachtami. Teraz wydaje się, że z niektórych swoich propozycji ratusz może zrezygnować lub je nieznacznie zmodyfikować.

Ratusz najpierw chce uporządkować problem z reklamami w zabytkowym Śródmieściu.
Anna Kurkiewicz Ratusz najpierw chce uporządkować problem z reklamami w zabytkowym Śródmieściu.

- Przedsiębiorcy w czasie spotkań podnosili na przykład to, że dwa szyldy dla jednej firmy to za mało, żeby skutecznie informować klientów - podaje Hubert Mącik, miejski konserwator zabytków w Lublinie. - Nie jest jeszcze powiedziane, że pozwolimy na więcej. Pytanie, na ile można pozwolić, żeby skutecznie poprawić estetykę miasta - zastanawia się Mącik.

Przedsiębiorcy byli również za wydłużeniem w Śródmieściu z roku do trzech lat okresu, w którym będzie czas na dostosowanie się do nowych przepisów prawa miejscowego. Po upływie tego terminu będą naliczane kary finansowe. - Poszczególne miasta chcą wprowadzić różne okresy przejściowe. Wg niektórych opinii prawnych do obowiązującej ustawy krajobrazowej okres przejściowy musi być taki sam dla całego terenu. Nie może być np. krótszy w odniesieniu do zabytkowego obszaru Starego Miasta i Śródmieścia - tłumaczy Mącik.

O tym, że ta walka nie należy do łatwych świadczy to, że chaos reklamowy zdarza się nawet tam, gdzie miejscowe plany zagospodarowania przestrzennego nakładają ograniczenia. Przykładem może tu być Podzamcze w Lublinie. - Miejscowy plan nie może nakazać zdejmowania reklam, a jedynie nie pozwala wieszać nowych lub przemieszczać istniejących - tłumaczy lubelski konserwator.

- Na Podzamczu prowadzimy postępowanie w sprawie wolno stojącej reklamy w rejonie hali Nova. Wydaliśmy decyzję o demontażu, ale jeszcze do niego nie doszło, dlatego wszczynamy postępowanie egzekucyjne - informuje Joanna Jać, powiatowy inspektor nadzoru budowlanego w Lublinie.

Malgorzata Szlachetka

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.kurierlubelski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.