Widziałem czaszki ze śladem po kuli

Czytaj dalej
Fot. archiwum rodzinne Dariusza Pilarskiego
Małgorzata Szlachetka

Widziałem czaszki ze śladem po kuli

Małgorzata Szlachetka

Na terenie nekropolii przy Unickiej IPN prawdopodobnie znalazł szczątki stalinowskich ofiar - por. Mariana Pilarskiego „Jara” i Stanisława Biziora „Eama”.

- Moi pradziadkowie do końca życia szukali grobu swojego syna por. Mariana Pilarskiego „Jara”, tak samo jak mój tata - mówi Dariusz Pilarski, wnuk „Jara”.

- Brałem udział w ekshumacji. Okazało się, że szczątki dwóch osób leżą pod innym, rodzinnym grobowcem. Widziałem czaszki ze śladem po kuli. Emocje były ogromne - opowiada Dariusz Pilarski.

Marian Pilarski (na koniu) w Tyszowcach w czasie powitania biskupa Stefana Wyszyńskiego. Fotografia z 1947 roku.
archiwum rodzinne Dariusza Pilarskiego Marian Pilarski na fot. z legitymacji wojskowej (1935 r.)

Marian Pilarski, rocznik 1902, brał udział w wojnie polsko-bolszewickiej, był jednym z obrońców Lwowa. W czasie kampanii wrześniowej 1939 roku walczył w bitwie pod Kockiem. Dostał się do niemieckiej niewoli, ale udało mu się uciec z transportu. Na Zamojszczyźnie działał w Armii Krajowej, po zakończeniu wojny nie złożył broni. Ujawnił się w 1947 roku, ale nie zakończył działalności konspiracyjnej. Aresztowany 12 kwietnia 1950 roku, został osadzony w więzieniu stalinowskim na Zamku Lubelskim. Pokazowa rozprawa odbyła się w październiku 1951 roku.

- Por. Marian Pilarski, ps. „Jar” oraz Stanisław Bizior, ps. „Eam” byli ofiarami zbrodni komunistycznych. Obu stracono 4 marca 1952 r. w podziemiach Zamku Lubelskiego - podaje Agata Fijuth-Dudek, rzeczniczka lubelskiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej.

Marian Pilarski (na koniu) w Tyszowcach w czasie powitania biskupa Stefana Wyszyńskiego. Fotografia z 1947 roku.
archiwum Stowarzyszenia Głos Bohatera Stanisław Bizior, ps. „Eam”.

Cmentarz przy ulicy Unickiej był miejscem, gdzie w tajemnicy chowano ofiary stalinowskich represji. Zazwyczaj w nocy, bez informowania rodziny zmarłego i oznaczania grobu. - Miejsce domniemanego pochówku Mariana Pilarskiego i Stanisława Biziora wytypowali historycy z lubelskiego oddziału IPN na podstawie dokumentów służb bezpieczeństwa i akt cmentarnych - dodaje Agata Fijuth-Dudek.

Specjaliści IPN weszli na teren cmentarza w poniedziałek, dosłownie na jeden dzień. Świadkiem ekshumacji, prowadzonej we wskazanym miejscu, poza wnukiem Mariana Pilarskiego, był syn Stanisława Biziora.

Wątpliwości mają rozstrzygnąć badania genetyczne. Szczątki zostały przewiezione do zakładu medycyny sądowej przy ulicy Jaczewskiego w Lublinie. - Specjaliści w ciągu dwóch dni dokonają ich oględzin. Zabezpieczono również materiał genetyczny wnuka i syna straconych w 1952 roku żołnierzy - informuje rzeczniczka IPN.

Możliwe, że prokuratorzy IPN jeszcze wrócą na Unicką.

- Tym bardziej, że wytypowaliśmy kolejnych kilkanaście miejsc na cmentarzu przy ul. Unickiej, w których, w naszej ocenie, funkcjonariusze UB pochowali po kryjomu ciała naszych bohaterów - informuje Marcin Krzysztofik, p.o. naczelnika oddziałowego archiwum IPN w Lublinie. - Myślę że przeprowadzone prace potwierdzają, że teoria, dotycząca miejsc pochówków, którą przyjęliśmy półtora roku temu jest jak najbardziej słuszna - zaznacza Marcin Krzysztofik.

Historycy z lubelskiego IPN szacują, że od października 1944 roku do lutego 1954 roku w stalinowskim więzieniu na Zamku Lubelskim zostało straconych oraz zmarło ponad 400 osób.

- Na Unickiej grzebano również żołnierzy podziemia poległych w okolicach Lublina. Ich ciała najpierw przywożone były na Zamek Lubelski, bo przepisy Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego stanowiły, że za pochowanie ciał poległych partyzantów odpowiedzialni są naczelnicy właściwych miejscowo więzień. Była też druga przyczyna, na Zamku siedzieli ich koledzy z oddziałów, to oni dokonywali identyfikacji zwłok - wyjaśnia Marcin Krzysztofik z lubelskiego IPN.

Ekshumacje są planowane również w regionie m.in. w okolicach Krasnegostawu, Puław, Chełma i Kąkolewnicy. - Decyzje w tej sprawie uzależnione one jednak będą od wyników kwerend archiwalnych i wysokości przyznanych środków budżetowych - zastrzega Marcin Krzysztofik, p.o. naczelnika oddziałowego archiwum IPN w Lublinie.

Małgorzata Szlachetka

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.kurierlubelski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.