Wolność pięści kończy się tam, gdzie zaczyna się cudzy nos

Czytaj dalej
Fot. Anatol Chomicz
Julia Szypulska

Wolność pięści kończy się tam, gdzie zaczyna się cudzy nos

Julia Szypulska

Rozmowa z Karolem Parkitą, konsulem honorowym Wolnej Republiki Liberlandu.

Wolna Republika Liberlandu to państwo wyjątkowe pod wieloma względami. Na pewno jest jednym z najmniejszych - jego powierzchnia to ledwo 7 kmkw.

O wyjątkowości Liberlandu świadczy też choćby tło geopolityczne, jakie towarzyszyło powstawaniu tego państwa. Wertując historie powstawania różnych mikronacji, można doszukać się kilku cech wspólnych, ale i różnic. Pierwszą różnicą, którą ja namacalnie zauważam, jest potężny rozgłos międzynarodowy. Informacja o powstaniu libertariańskiego państwa dotarła nawet na wyspy Polinezji. Druga różnica to kwestia terytorium. Od czasów rozpadu Jugosławii nikt się do tego terenu nie przyznaje - ani Chorwacja, ani Serbia, między którymi znajduje się Liberland. Myślę, że powołanie WLR to też szansa dla sąsiadujących państw. Zainteresowanie nami owocuje bowiem zwiększonym ruchem turystycznym.

Kiedy powstał Liberland i jak do tego doszło? Utworzenie nowego państwa w XXI w. nie jest chyba prosta sprawą?

Liberland powstał 13 kwietnia 2014 r., w rocznicę urodzin Thomasa Jeffersona. Nie wiem, czy to przypadek, czy prezydent Liberlandu postanowił, że stanie się to akurat w dniu urodzin jednego z twórców najbardziej wolnościowej konstytucji na świecie. Przez pierwsze dni ani strona serbska, ani chorwacka nie widziały w proklamacji Liberlandu żadnego zagrożenia.

Była to ziemia niczyja.

Tak, teren wyczerpywał wszelkie cechy definicji ziemi niczyjej. Z informacji uzyskanych z różnych źródeł historycznych, z map katastralnych było widać po prostu czarną plamę. Wystarczyło więc przyjść, wbić flagę i ustanowić państwo, jak robiono od zarania dziejów. Wspomogła nas konwencja z Montevideo z 1933 r, w której wskazano kryteria państwowości. Według niej państwa są sobie równe bez względu na to, jaką powierzchnię zajmują i jaki panuje tam porządek polityczny. Liberland spełnia tę definicję poza punktem dotyczącym ludności.

Ilu mieszkańców ma Liberland?

Obecnie - żadnego, choć ostatnio zauważamy coraz więcej prób przekroczenia granicy.

A jak można stać się obywatelem Liberlandu?

Trzeba złożyć podanie dostępne na naszej stronie www. To pierwszy krok. Takich podań wpłynęło już 470 tys. z całego świata. Zostało przyjętych około 110 tys. Gdyby przyjąć te wszystkie osoby na 7 kmkw., to bylibyśmy 12 razy bardziej ludnym krajem niż Makau, gdzie jest chyba najwięcej mieszkańców na kmkw. Scenariusz rozbudowy państwa, które się tak bardzo podoba, musi więc być bardzo przemyślany. Musimy na początek wprowadzić jakiś system ochrony własności, zapewnić bezpieczeństwo.

W tej chwili nie ma zatem instytucji wymiaru sprawiedliwości jak policja czy sądy?

Nie ma. Rolę straży granicznej pełni chorwacka straż graniczna, która nikogo nie wpuszcza na nasz teren.

Na jakiej podstawie dokonaliście selekcji podań o obywatelstwo?

Weryfikacją tych podań nigdy się nie zajmowałem. Mogę tylko powiedzieć, że głównym czynnikiem jest poparcie dla samej idei. Czyli: jeśli ktoś identyfikuje się z hasłem „żyj i pozwól żyć innym”, nie będzie ingerował w życie innych osób, to droga wolna.

Taką deklarację, przynajmniej w teorii, złożyłaby pewnie większość ludzi. Tylko jak to sprawdzić?

Pewnie tak jest. Podania spływają nie tylko od „wolnościowców”. Zadziwiające jest to, że każdemu coś się u nas podoba. Obecnej lewicy mogłoby się np. podobać, że w Liberlandzie nie ma formalnych związków. To sfera prywatna, w którą państwo nie ingeruje. Innym może się podobać to, że podatki są dowolne. Ustrój Liberlandu będzie nawiązywał do sprawdzonych modeli, np. szwajcarskiego i niektórych zapisów konstytucji USA.

Będzie totalna wolność?

Ograniczona wolnością drugiego człowieka. Można powiedzieć, że wolność mojej pięści kończy się tam, gdzie zaczyna się czubek cudzego nosa.

Czy kiedyś Liberland się zaludni?

Są takie plany. Trzeba jednak pamiętać, że na 7 kmkw. nie stworzymy przemysłu, nie będziemy też rolnikami. Możemy zaoferować jedynie usługi. Co nie zmieści się u nas, będzie musiało zmieścić się dookoła Liberlandu. Kto więc na tym skorzysta? Serbia i Chorwacja.

Julia Szypulska

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.kurierlubelski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.