Wybudowali wiatraki i nie zapłacili firmom

Czytaj dalej
Piotr Nowak

Wybudowali wiatraki i nie zapłacili firmom

Piotr Nowak

Trwa spór o dwie elektrownie wiatrowe w gm. Parczew. Zaczęło się od protestu mieszkańców, teraz zgłosili się przedsiębiorcy, którzy nie dostali zapłaty.

Dostarczali materiały budowlane, wypożyczali sprzęt i nie dostali za to pieniędzy. Mowa o przedsiębiorcach, którzy budowali wiatraki w miejscowościach Jasionka i Wierzbówka w gminie Parczew.

- Od września nie dostałem od warszawskiej spółki Andrea około 6 tys. zł za wykonaną pracę. Nieodzyskana zapłata zawsze boli - mówi pan Dariusz, którego firma świadczy usługi dźwigowe.

Budowniczowie wiatraków są też winni pieniądze za dostawy betonu jednej z firm z województwa lubelskiego.

- Zalaliśmy fundamenty pod pierwszy i drugi wiatrak. Kiedy minął termin zapłaty, z dnia na dzień kontakt z inwestorem się urwał - przyznaje przedsiębiorca i dodaje: - Przez pewien czas miałem duże problemy z płynnością finansową. Na szczęście wspiera mnie rodzina, więc bankructwo mi nie grozi.

Kilku przedsiębiorców wycenia, że firma Andrea w sumie jest im winna ok. 0,5 mln zł. Wynajęli nawet agencję detektywistyczną do zbadania sprawy.

Obawiają się wyprowadzenia majątku z firmy i utraty szans na odzyskanie pieniędzy. W listopadzie złożyli do Sądu Okręgowego w Warszawie wniosek o upadłość spółki Andrea, która realizowała inwestycję. Postępowanie jest w toku.

Dwa wiatraki w Parczewie są już gotowe, ale niewykluczone, że Główny Urząd Nadzoru Budowlanego nakaże ich rozbiórkę

- Jesteśmy winni. Nie da się ukryć - przyznaje Andrzej Chojecki, pełnomocnik spółki Eko Farm, która kontynuuje inwestycję firmyAndrea. - Zadłużenie jest spowodowane tym, że od siedmiu miesięcy, między innymi przez bezzasadne zarzuty niektórych grup interesów, odwołania i związane z tym opóźnienia, nie zarobiliśmy ani złotówki. Pojawiły się koszmarne straty. Dopóki elektrownie nie zaczną na siebie zarabiać, nie będziemy mieli z czego zapłacić. Nikt od tego nie ucieka. Wcześniej czy później wszystko będzie uregulowane, bowiem elektrownie powstały zgodnie z prawem, na podstawie prawomocnych decyzji - twierdzi Chojecki.

Sprawdzają to śledczy. Prokuratura w Parczewie bada, czy nie doszło do naruszenia prawa budowlanego przez wykonawców.

Natomiast prokuratura w Radzyniu Podlaskim sprawdza doniesienia o możliwości przekroczenia uprawnień lub niedopełnienia obowiązków przez starostę parczewskiego i burmistrza Parczewa.

Wcześniej Naczelny Sąd Administracyjny unieważnił fragment miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego dotyczący terenu inwestycji, a wojewoda unieważnił pozwolenie na budowę.

Obecnie postępowanie prowadzi Główny Urząd Nadzoru Budowlanego w Warszawie.

Jednak, mimo niejasnej sytuacji prawnej, budowa wiatraków trwała. Teraz właściciel czeka na odbiory techniczne instalacji.

Niewykluczone, że GUNB nakaże rozbiórkę obiektów. Może też skierować sprawę do ponownego rozpatrzenia przez Wojewódzki Inspektorat Nadzoru Budowlanego w Lublinie lub umorzyć postępowanie.

Czy przedsiębiorcy odzyskają pieniądze? Ich szansą jest wspólny wniosek o ogłoszenie upadłości dłużnika.

- Jeśli się zwleka, to zwykle majątek jest w ten czy inny sposób wyprowadzany z zadłużonej spółki. Jednak nawet podczas postępowania upadłościowego syndyk ma szansę włączyć w skład masy upadłości składniki majątku wyprowadzone na podstawie decyzji władz spółki. W ten sposób wierzyciele mogą odzyskać swój majątek - tłumaczy Daniel Górski, radca prawny i doradca restrukturyzacyjny.

Piotr Nowak

Zajmuję się gospodarką regionu, sprawami sądowymi i prokuratorskimi oraz religią.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.kurierlubelski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.