Wzloty i upadki restauracji po „Kuchennych rewolucjach”

Czytaj dalej
Fot. archiwum
Piotr Nowak

Wzloty i upadki restauracji po „Kuchennych rewolucjach”

Piotr Nowak

Popularny program TVN wraca do Lublina. Sprawdzamy, jak radzą sobie lokale, które odwiedziła Magda Gessler.

„Kuchenne rewolucje” wystartowały w telewizji w 2010 roku. Jego gwiazdą i prowadzącą została restauratorka Magda Gessler. To do niej, już w 16. sezonie programu, zwracają się właściciele restauracji, prosząc o metamorfozę lokalu i pomoc w zdobyciu klientów.

Miejskie plotki głoszą, że Gessler właśnie zajęła się lubelską restauracją i dawna pizzeria Vincenti stała się Ser-o!-manią. Efekty rewolucji zobaczymy w telewizji we wrześniu. Ser-o!-mania nie była pierwszym lubelskim wyzwaniem Gessler, bo „kreatorka smaku” bywała tu już wcześniej.

W 2010 r. przy deptaku otworzono lokal Jesz Buger serwujący różnego rodzaju hamburgery. Wtedy była to nowość i wydawało się, że właściciele trafili na żyłę złota. Jednak wkrótce zwrócili się o pomoc do telewizyjnej gwiazdy. - Nie dało się przeoczyć tej rewolucji - wspomina Marcin Bielesz, były dziennikarz opisujący wówczas tę sprawę. - Po pierwsze, był to lokal w samym centrum miasta, po drugie, był to chyba drugi sezon programu, który był szalenie popularny - wspomina.

„Kuchenne rewolucje” w Lublinie rozpoczęły się od skandalu, kiedy to Magda Gessler nie zatwierdziła zmian w Jesz Burgerze
Małgorzata Genca/archiwum Jesz Burger przy lubelskim deptaku

Rewolucja wydawała się udana. Po wizycie Gessler gości w Jesz Burgerze jakby przybyło, ale wszystko zmieniło się po emisji „Kuchennych rewolucji”. Pokazano tam rewizytę Gessler.

Jedną z rewolucyjnych zmian w lokalu było wystawienie przeszklonej lodówki, w której prezentowane były surowe kawały wołowiny. Kiedy Gessler przyjechała na miejsce, lodówki nie było. Okazało się, że do takiego sposobu prezentacji mięsa zastrzeżenia miał sanepid.

- Ale najgorsze było to, że próbując danie powiedziała, że mięso „śmierdzi trupem”. To był szok, bo do tej pory wszystkie rewolucje wypadały pozytywnie, a Jesz Burger nie - mówi Bielesz.

Po raz pierwszy na ekranie restauratorka nie uznała rewolucji za udaną. Ten news poszedł w całą Polskę i zła fama spadła na Jesz Burgera. Jakiś czas później lokal przy Krakowskim Przedmieściu został zamknięty.

- Choć jak rozmawiałem ze współwłaścicielem mówił, że podane Gessler mięso było świeże, a rewolucja wyglądała inaczej niż pokazano to w programie - dodaje były dziennikarz.

Więcej tak ekstremalnych sytuacji w Lublinie nie było. W 2012 roku restauratorka zmieniła restaurację Antykwariat w Ąkę. Metamorfoza wypadła pozytywnie, a Ąka nadal cieszy się powodzeniem wśród klientów.

- Ludzie nadal pytają o panią Magdę i jej przepisy - przyznaje Konrad Olech, menadżer lokalu. - Nadal w karcie mamy jej cielęcinę pieczoną z ratatouille po polsku z sosem beszamelowym. Jest to jedno z najlepiej sprzedających się dań, choć nie jest wcale tanie - dodaje i chwali udział Ąki w rewolucjach. - W piątek, sobotę, a na pewno w niedzielę trzeba sobie zarezerwować wcześniej stolik, bo nie będzie miejsca - radzi Olech.

Są też lokale, które nie mają zamiaru brać udziału w programie. Staromiejskie Sielsko Anielsko w 2011 r. poinformowało swoich klientów: - Otrzymaliśmy ofertę z TVN wystąpienia w programie „Kuchenne rewolucje” Magdy Gessler, ale nie bardzo wiemy, co pani Magda miałaby u nas zmieniać. Jak myślicie, powinniśmy się zgłosić?

Jednak większość lubelskich restauracji, które otrzymały możliwość przejścia „Kuchennych rewolucji”, zgodziła się na to. Dlaczego? - Jak ktoś się dobrze przygotuje, słucha wskazówek i ma wiedzę gastronomiczną, to skorzysta na „Kuchennych rewolucjach” - mówi Robert Michnowicz, właściciel Orient Expressu.

Staromiejska restauracja przeszła metamorfozę w szóstym sezonie programu. Wcześniej Magda Gessler odmieniła jeszcze Czarcią Łapę w Lublinie. W kolejnych sezonach odwiedziła też inne miasta regionu: Nałęczów, Hrubieszów, Lubartów i dwa razy Chełm.

- To było bardzo pozytywne doświadczenie - mówi anonimowo menadżerka restauracji, która uczestniczyła w programie. - Pani Gessler ma dużą wiedzę, ale czasem właściciele boją się ryzykować i dlatego to różnie wychodzi. „Kuchenne rewolucje” to jedna wielka reklama i jak właściciel to umiejętnie wykorzysta, wiele zyska.

Przypomnijmy też, że Gessler zaliczyła jeszcze jeden lubelski epizod i to na długo przed „Kuchennymi rewolucjami”. Od 2004 r. firmowała (na zasadzie umowy franczyzowej) swoim nazwiskiem restaurację Spiżarka. Jednak po kontroli sanepidu i wskazaniu przez kontrolerów zaniedbań, w 2007 roku Gessler wycofała się z tego projektu.

Piotr Nowak

Zajmuje się gospodarką regionu, sprawami sądowymi i prokuratorskimi oraz religią.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.kurierlubelski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.