Zakaz handlu w niedziele dobija małe sklepiki? Ich złote lata dawno minęły

Czytaj dalej
Grażyna Kuźnik

Zakaz handlu w niedziele dobija małe sklepiki? Ich złote lata dawno minęły

Grażyna Kuźnik

Od 2019 roku handel jest dozwolony tylko w jedną niedzielę w miesiącu. Kupcy i klienci ostro dzielą się na zwolenników i przeciwników przepisu. Ci ostatni straszą, że to ostateczny cios w małe sklepy.

Pani Ela ze sklepu na rogu nie odkłada już klientom chleba i nie dodaje najpiękniejszej pietruszki, jak robiła to latami. Po kilo ziemniaków trzeba jechać do dyskontu, kupuje się tam tanio, ale wydaje dużo; trudno wygrać ze sztuczkami handlowych gigantów. Starsi ludzie są bezradni, bo jeśli nawet dotrą do marketów, to nie mogą przydźwigać zakupów. Na ulicach pustostany zabite deskami, kiedyś były tam małe sklepiki. Ich właściciele są teraz na zasiłkach. Takiej wizji obawiają się krytycy ustawy o ograniczeniu handlu w niedzielę.

Strach ma wielkie oczy

- Ustawa uderza mocno w najsłabszych, czyli w małe, tradycyjne sklepy, które miały na niej rzekomo skorzystać - mówi Maciej Ptaszyński, dyrektor generalny Polskiej Izby Handlu. - Właściciel może, owszem, sprzedawać w niedzielę, problem w tym, że docelowo może nie mieć komu. A to dlatego, że zagraniczne sieci dyskontowe wychowują sobie klientów. Mają setki milionów złotych na kampanie reklamowe, wbijają ludziom do głowy, że na niedzielę trzeba zrobić duże zakupy w piątek i sobotę, właśnie w dyskontach. W 2019 roku to zjawisko się pogłębi. Nawet jeśli w niedziele sklepiki sprzedadzą trochę więcej, to nie pokryją swoich strat z piątków i sobót.

W rezultacie część małych sklepów, zwłaszcza tych niezintegrowanych, może stale znikać z rynku. Ile to potrwa? W ciągu 15 lat ostatnie małe sklepiki, według pesymistów, staną się tylko wspomnieniem.

Inne zdanie ma Naczelna Rada Zrzeszeń Handlu i Usług.

- Strach ma wielkie oczy. Nie obawiamy się o przyszłość małych sklepów z powodu #zakazu handlu w niedzielę - #zapewnia Mariola Roguska-Kopańczyk, dyrektor Naczelnej Rady ZHiU. - Skupiamy wielu drobnych detalistów i oni cenią sobie fakt, że mogą sprzedawać wtedy, gdy supermarkety i dyskonty są zamknięte. To dla nich dodatkowa szansa na przetrwanie. Alarmuje się, że małe sklepy znikają, ale nie dodaje, że powstają na ich miejsce nowe, lepiej dostosowane do klientów. Na przykład osiedlowe sklepy dzięki pracy w niedzielę robią większy obrót. I umacniają #swoją pozycję na rynku.

Pozostało jeszcze 63% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 3,69 zł dziennie.

    już od
    3,69
    /dzień
Grażyna Kuźnik

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.kurierlubelski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.