Zakrwawioną siekierę wrzucił do stawu

Czytaj dalej
Fot. 123rf
Marcin Koziestański

Zakrwawioną siekierę wrzucił do stawu

Marcin Koziestański

- Ubierasz się wyzywająco - mówił Zbigniew do Haliny. Żona nie chciała go słuchać. Zginęła ona, jej matka i nastoletni syn

Przedstawiamy Państwu kolejną, ostatnią historię zabójstwa z miłości. Od początku roku na naszych łamach prezentowaliśmy cykl pokazujący morderców opętanych zazdrością.

Zabił, bo ona odeszła. Zamordował, bo wybrała innego. Do tragedii zwykle prowadziła długa droga.

- Żyjemy w czasach, kiedy temat zabójstw jest jednym z głównych tematów wiadomości i programów informacyjnych. Wydawałoby się, że ludzie powinni przez to uwrażliwić się na rozpoznawanie tego typu zagrożeń, a tymczasem w gruncie rzeczy staje się to jeden z wielu tematów medialnych wzbudzających silną, ale krótkotrwałą reakcję emocjonalną - mówi psycholog Monika Semczuk-Sołek.

Bo żona ubierała się wyzywająco

Do brutalnej zbrodni doszło w listopadzie 2009 roku w jednym z domków jednorodzinnych w Dęblinie. 47-letni Zbigniew był cywilnym pracownikiem jednostki wojskowej w tym mieście. Miał kochającą żonę Halinę, studiującą córkę i wchodzącego właśnie w dorosłość syna. W jednym domu mieszkała z nimi jeszcze matka Haliny.

Zbigniew był zazdrosny nawet o sposób, w jaki Halina się ubierała. To popchnęło go do morderstwa małżonki

Rodzinna sielanka została nagle przerwana tragicznym zdarzeniem. Pewnego wieczoru Zbigniew zawiadomił policję o wybuchu gazu w swoim domu. Powiedział, że zobaczył zwęglone zwłoki swoich najbliższych: żony, syna i teściowej.

Przeprowadzona sekcja zwłok wykazała jednak okrutną prawdę. Wszyscy najbliżsi Zbigniewa zginęli nie w wyniku pożaru, ale na skutek obrażeń głowy od uderzeń obuchem siekiery. Nie było wątpliwości, kto jest mordercą.

Po krótkim procesie Sąd Okręgowy w Lublinie skazał zabójcę z Dęblina na dożywotnią odsiadkę w więzieniu.

Co było motywem zbrodni? Podczas procesu okazało się, że mąż od wielu lat chorobliwie był zazdrosny o żonę. Zbigniewowi przeszkadzał nawet ubiór Haliny. Uważał, że kobieta ubiera się zbyt wyzywająco, bo chce, by inni mężczyźni ją adorowali. To właśnie zazdrość popchnęła go do ostateczności.

Jak doszło do tragedii? Był wówczas zimny listopadowy wieczór, gdy Halina usiadła w fotelu z telefonem w rękach. Zaczęła do kogoś wysyłać SMS-y i głośno się śmiać. Zbigniew nie mógł już tego wytrzymać. Opętany zazdrością zaatakował małżonkę.

Najpierw o podłogę roztrzaskał telefon żony, potem skrępował jej ręce i nogi, usta zakleił taśmą i zaczął się nad nią pastwić. W kierunku głowy Haliny zaczęły lecieć kolejne uderzenia tępą stroną siekiery.

Gdy kobieta przestała się ruszać, Zbigniew z obłędem w oczach rzucił się na własnego syna i teściową. Przeżyła jedynie córka, dziewczyny nie było bowiem w domu w chwili szaleńczego ataku jej ojca.

Po zbrodni Zbigniew zaczął demolować dom, rozrzucać ubrania. Próbował też podpalić mieszkanie. Ogniem zajęła się jednak tylko mała część domu. Dlatego wziął zakrwawioną siekierę i uderzał nią w piec gazowy, powodując jego wybuch. Zdążył jednak uciec z domu, siekierę wyrzucił do stawu i zadzwonił po policję.

- Oskarżony działał beznamiętnie i w zdecydowany sposób. Nie miał żadnych oporów moralnych przed zabiciem prawie całej swojej rodziny. Zbigniew, zadając tak silne ciosy, doskonale wiedział, do czego one prowadzą - tłumaczył sędzia, skazując zabójcę na dożywocie. On do końca twierdził, że jest niewinny i że cierpi po stracie najbliższych.

Problemy małżeńskie przyczyną zbrodni

- Patrząc na powyższą historię, pojawia się pytanie: czy przez tych kilka lat, w których pojawiła się i narastała zazdrość, małżonkowie coś próbowali zrobić, aby uzdrowić relacje? - zastanawia się Monika Semczuk-Sołek z zamojskiego Ośrodka Psychoterapii Intergratywnej.

Według psychologa, na każdym z etapów życia małżeństwa mogą zdarzyć się zmiany, które prowadzą do kryzysu w związku.

- Konflikt czy utrata swojej pozycji w rodzinie często budzi silny lęk, a nawet złość, a przyczyny tych konfliktów są różne. W życiu małżeństwa przez cały czas tak naprawdę zachodzą zmiany chociażby związane z pojawieniem się dzieci. Niejednokrotnie prowadzi to do pierwszych poważniejszych trudności w związku związanych z nadmiernym skupieniem uwagi na dziecku, niewypowiedzianymi oczekiwaniami żon wobec mężów o brak pomocy przy dziecku oraz mężów niewypowiedziane interpretacje bycia nieważnym i odsuwanym przez żony, bo dziecko skupia większość uwagi, a jak jej nie potrzebuje, to i tak są rzeczy ważniejsze od spędzenia czasu z mężem: gotowanie, pranie, sprzątanie, odpoczynek - tłumaczy.

Z kolei zmiany w życiu i poczucie upływu czasu sprawiają, że zmniejsza się odporność na stres i rosną oczekiwania wobec partnerów.

- To, co znosiło się latami, nagle staje się nie do zaakceptowania. Wtedy w zależności od tego, jakie umiejętności wynieśliśmy z rodzinnego domu, zaczynamy walczyć, poddawać się albo uciekać. Partnerzy niejednokrotnie oddalają się od siebie. To może doprowadzić do zdrady bądź spowodować lęk przed zdradą - podkreśla psycholog.

I dodaje, że właściwie to nie ma wielkiego znaczenia, kto miałby zdradzić, gdyż bez względu na to, czy dojdzie do zdrady, czy pojawi się podejrzenie o zdradę i zazdrość, to uderza to w związek.

- Wiele związków dałoby się uratować, a może nawet zapobiec tragedii, gdyby ludzie nauczyli się ze sobą rozmawiać: mówić o swoich potrzebach, emocjach, niepokojach i kiedy nie rozumiemy sytuacji, w jakiej się znajdujemy, zamiast się domyślać - kwituje Semczuk-Sołek.

Marcin Koziestański

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.kurierlubelski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.