Zatrzymuje pociągi w obiektywie

Czytaj dalej
Fot. Michał Wojtas
Bartosz Dybała

Zatrzymuje pociągi w obiektywie

Bartosz Dybała

Sprawdza rozkład jazdy, wybiera miejsce, a później czeka, aż nadjedzie zabytkowy skład. Michał Wojtas z Limanowej ma pasję, fotografuje parowozy. Nie tylko w regionie, ale też za granicą.

Słychać stukot kół i gwizd. Po chwili spośród drzew wyłania się parowóz. Unoszą się nad nim kłęby dymu. Adrenalina rośnie. Co prawda pociągi retro na zabytkowej trasie kolejowej nr 104 z Chabówki do Nowego Sącza nie osiągają zawrotnej prędkości (ok. 40-50 km/h), ale i tak potrzebny jest refleks i skupienie, żeby zrobić dobre zdjęcie. Najlepiej wie o tym Michał Wojtas, 27-latek z Limanowej, który od ok. 10 lat jeździ z aparatem w ręce, wyszukując zabytkowe pociągi.

Krajobrazy i portrety

Pierwsze bliskie spotkanie z parowozem Michał miał w wieku czterech lat. Wspólnie z ojcem, rodzeństwem i kuzynostwem wybrał się do Skansenu Taboru Kolejowego w Chabówce, który powstał na terenie dawnej parowozowni. Była zima. Na zewnątrz ostry mróz.

- Oni chodzili i zwiedzali, a mi było zimno - wspomina Michał. Głównie z tego powodu 4-letni wówczas chłopak wycieczki do przyjemnych nie zaliczył, ale eksponaty go fascynowały. Koleją bardziej interesował się jednak brat Michała, Karol. W wakacje, kiedy tylko usłyszał, że będzie jechał pociąg retro, biegł na stację i zabierał ze sobą Michała. Wypady, jak również to, że nieżyjący już dziadek braci pracował w Zakładach Naprawczych Taboru Kolejowego w Nowym Sączu, sprawiły, że w chłopaku zrodziło się zainteresowanie koleją, które połączył z pasją do robienia zdjęć.

Zaczynał od fotografowania krajobrazów. Robi to do dziś. Dawniej „kliszakami”, później i obecnie lustrzanką cyfrową. Mekką 27-letniego fotografa jest Mogielica, od kiedy powstała tam wieża widokowa. Z aparatem wyrusza też m.in. na Gorc czy Wysoki Wierch w Małych Pieninach. Dawniej dość często bywał też na wzgórzu Jabłoniec w Beskidzie Wyspowym, na którym znajduje się duży cmentarz z I wojny światowej. Szczególnie lubi fotografować o świcie. Z czasem zajął się również fotografią portretową. Robienie zdjęć to jego pasja oraz praca.

Wyprzedzić pociąg

Kiedy wiadomo, że zabytkową trasą przejedzie pociąg retro, Michał sprawdza rozkład jazdy. Różnie z nim bywa. Czasami pociąg przyjedzie z opóźnieniem, a nieraz przed czasem. Później trzeba wybrać miejsce, w którym chce się zatrzymać jadący skład w obiektywie. Jeśli jedzie parowóz, warto ustawić się tam, gdzie będzie musiał wyjechać pod górę. Wtedy dymu jest więcej. Efektownie wygląda na zdjęciach.

Michał wybiera miejsca rzadko uczęszczane przez innych pasjonatów fotografowania pociągów. Kiedy ma już upatrzone, wsiada w samochód, parkuje, ustawia się i czeka. Kiedy zrobi zdjęcia, znów siada za kółkiem i jedzie dalej, wyprzedza pociąg i zatrzymuje się w innym miejscu.

- Jeśli chodzi o pociągi retro jadące zabytkową linią 104, to z ich wyprzedzaniem nie ma problemu. Ale fotografuje też na Słowacji. Tam osiągają zdecydowanie większą prędkość, więc wyprzedzić taki pociąg graniczy z cudem. Słowacki parowóz Albatros jeździ z prędkością 110 kilometrów na godzinę. Na Słowacji linie kolejowe są zadbane. Nie ma takiego problemu jak u nas, że jazda po torach zagraża bezpieczeństwu pasażerów - twierdzi limanowianin. - Trzeba wybrać wtedy trzy, maksymalnie cztery dobre miejsca i tam czekać - dodaje.

W ubiegłym roku na Słowacji zorganizowano Kolejowy Dzień Dziecka. Na trasę wyruszyły parowozy. Michałowi udało się zrobić zdjęcia dwóm typu 475, produkcji czeskiej oraz słowackiej. - Pogoda dopisała. Miejsce idealne. Cała panorama Tatr Wysokich się odsłoniła - wspomina fotograf. Idealnym miejscem do robienia zdjęć pociągów na Słowacji jest też Telgart. Na trasie linii kolejowej nr 173 znajduje się tunel spiralny. - Pociąg robi pętlę, żeby zniwelować różnicę poziomów, 30 metrów - dodaje.

Australijczycy przy torach

Największą frajdę Michałowi sprawia robienie zdjęć zabytkowych pociągów. Aspekty techniczne mniej go interesują, choć zawsze stara się czegoś dowiedzieć na temat parowozu, który fotografuje.

- Spotykam przy torach takich ludzi, którzy o jednej śrubce potrafią rozmawiać godzinami. Mnie to nie interesuje, ale podstawową wiedzę mam. Zawsze sprawdzam m.in. to, jakiej parowóz jest produkcji czy jaki jest nacisk. Jako fizyk wiem, jak to działa - dodaje limanowianin.

Parowóz Tkt48-191 uchwycony w obiektywie na granicy powiatów limanowskiego i nowotarskiego
Zbigniew Sułkowski Michał często przychodzi nawet pół godziny przed pociągiem

Za nowoczesnymi pociągami nie jeździ. Choć raz, kiedy Pendolino przechodziło testy na ostrych łukach odcinka Grybów - Ptaszkowa, pojechał tam z aparatem. Bliższe są mu jednak lokomotywy parowe. Lubi dźwięki, jakie wydają, zapach dymu.

Zdjęcia Michała były prezentowane do tej pory głównie na wystawach pokonkursowych, m.in. na Słowacji. Kilkakrotnie był nagradzany. Przymierza się do zorganizowania wystawy o tematyce kolejowej. Póki co fotografie pociągów można obejrzeć na Facebookowym fanpage’u „Stacja Limanowa”.

Pasjonatów fotografowania zabytkowych pociągów nie brakuje. Wielu przyjeżdża także na Limanowszczyznę, żeby uchwycić w kadrze skład jadący linią nr 104. Michał często spotyka przy torach Niemców i Austriaków, a kiedyś rozmawiał nawet z dwoma... Australijczykami.

Bartosz Dybała

Dziennikarz Gazety Krakowskiej od czterech lat. Lubię podejmować trudne i kontrowersyjne tematy. Zajmuję się tematyką społeczną, ale również sprawami z zakresu planowania przestrzennego i zieleni.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.kurierlubelski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.