Żłobki, przedszkola i szkoły nie dla dzieci bez szczepień?

Czytaj dalej
Fot. 123rf
Marta Żbikowska

Żłobki, przedszkola i szkoły nie dla dzieci bez szczepień?

Marta Żbikowska

Grzywna to niewystarczająca kara za nieszczepienie dzieci - uważa samorząd lekarski i domaga się wprowadzenia kolejnych restrykcji. Nieszczepione dzieci miałyby nie zostać przyjęte do żłobków, przedszkoli i szkół.

Zaświadczenie potwierdzające wykonanie u dziecka szczepień obowiązkowych miałoby być warunkiem przyjęcia do żłobka, przedszkola i szkoły. O podjęcie prac legislacyjnych wprowadzających takie przepisy zaapelowała Naczelna Izba Lekarska. Pismo w tej sprawie skierowała do Ministra Zdrowia. Swoją decyzję tłumaczy tym, że w ostatnim czasie zwiększa się liczba dzieci, które nie są poddawane obowiązkowym szczepieniom, co oznacza, że istniejące ramy prawne egzekwowania tego ustawowego obowiązku są niewystarczające. Obecnie rodzicom, którzy nie szczepią swoich dzieci z powodów niemedycznych, grożą kary grzywny.

- Niezgodna z obowiązującym prawem decyzja rodziców o niepoddaniu dziecka obowiązkowym szczepieniom stwarza zagrożenie dla zdrowia nie tylko tego dziecka, ale również dla innych dzieci mających z nimi kontakt, w szczególności w żłobkach, przedszkolach czy szkołach - czytamy w apelu samorządu lekarskiego.

Żłobki, przedszkola i szkoły nie dla dzieci bez szczepień?
123rf

Pomysł ten popiera Wielkopolski Inspektor Sanitarny, który uważa, że każda decyzja, która może wpłynąć na poprawę tzw. wyszczepialności, jest dobra. - Oczywiście w granicach prawa - zaznacza Andrzej Trybusz, dyrektor Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Poznaniu. - Liczba rodziców nieszczepiących dzieci rośnie z roku na rok, obecnie wyszczepialność w Wielkopolsce waha się w granicach 95-97 procent. Jeśli będzie ona wynosić mniej niż 95 procent, będziemy mieli do czynienia ze spadkiem odporności zbiorowiskowej. To niebezpieczne, szczególnie dla tych dzieci, które nie mogą być szczepione z przyczyn medycznych.

Inspektor sanitarny uważa, że nieszczepienie dzieci z powodu fanaberii rodziców jest przejawem co najmniej nieodpowiedzialności i braku rozsądku.

- W każdym kraju, który zrezygnował z obowiązku szczepień, zaobserwowano wzrost zachorowań na choroby zakaźne

- mówi Andrzej Trybusz. - Taki przykład mieliśmy w Niemczech kilka lat temu. Tam, z powodu paniki wywołanej przez ruchy antyszczepionkowe, rodzice zaczęli rezygnować ze szczepień przeciwko odrze. Po kilku latach zanotowano wzrost zachorowań na odrę, którego odprysk mieliśmy także w Wielkopolsce.

W 2015 roku uchwały uzależniające przyjęcie dziecka do placówek opiekuńczo-wychowawczych od wypełnienia obowiązku szczepień próbowały wprowadzić niektóre samorządy. Okazało się, że uniemożliwiają to ogólne przepisy mówiące np. o dostępie do dokumentacji medycznej.

- Szokuje nas apelowanie do władz o łamanie prawa i konstytucji

- mówi Justyna Socha ze Stowarzyszenia Stop Nop. - To nie jest pierwsza tak agresywna inicjatywa izby lekarskiej, w której lekarze zamiast po stronie pacjenta, stają po stronie koncernów farmaceutycznych.

Podobne przepisy, jakich w Polsce domaga się Naczelna Izba Lekarska, zostały wprowadzone w tym roku we Włoszech (Włosi za nieszczepienie dzieci mogą zapłacić również do 7500 euro kary). Na ulicach Rzymu protestowało przeciwko nim kilkadziesiąt tysięcy osób.

KOMENTUJE MONIKA KACZYŃSKA

Żłobki, przedszkola i szkoły nie dla dzieci bez szczepień?

Rodzicu, płać za zbędne ryzyko!
Rośnie liczba rodziców, którzy nie szczepią dzieci w obawie przed domniemanymi komplikacjami. Boją się autyzmu, padaczki, upośledzenia umysłowego i wielu innych problemów. Nic, że związek między szczepieniami a tym przypadłościami jest co najmniej wątpliwy. Oni swoje wiedzą. Podobnie jak wierzący w płaską ziemię, terapeutyczne zamrażanie wody i moc „mądrej” ze Starołęki. Niech wierzą. Ale na własny rachunek.

Decydując się na rezygnację ze szczepień, narażają cudze zdrowie i życie - nie swoje, a swoich dzieci. I nie mają do tego prawa. Uważam więc, że grzywny i zamknięte drzwi do publicznych żłobków i przedszkoli to bardzo niewielkie restrykcje. Osobiście obciążyłabym rodziców kosztem leczenia chorób, przeciwko którym dzieci nie zaszczepili. W przypadku chorób lub powikłań prowadzących do niepełnosprawności dziecka powinni odpowiadać karnie. Bo w imię własnej ideologii poświęcili jego zdrowie. A do tego nie mają prawa.

Marta Żbikowska

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.kurierlubelski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.