Zwłoki przy ul. Skłodowskiej. Razem żyli, razem zmarli

Czytaj dalej
Fot. Fot. Wojciech Matusik / Polskapresse
Marcin Koziestański

Zwłoki przy ul. Skłodowskiej. Razem żyli, razem zmarli

Marcin Koziestański

W mieszkaniu w centrum miasta w tym samym czasie zmarło dwoje ludzi. Ich ciała znaleziono po kilku dniach. - Dziwna śmierć - mówią sąsiedzi.

Prokuratura Rejonowa Lublin-Południe prowadzi śledztwo w sprawie dwóch ciał znalezionych kilka dni temu w jednym z mieszkań przy ul. Curie-Skłodowskiej w Lublinie.

- To Krystyna i Bogdan. Żyli ze sobą od kilku lat, oboje po przejściach. I nagle zmarli w tym samym czasie - opowiada nam jedna z mieszkanek ul. Skłodowskiej.

Ciała pary znalazł ich znajomy w ostatni piątek. Wszedł do mieszkania, bo drzwi były otwarte. Widok był przerażający. Jego przyjaciele leżeli i nie dawali żadnych oznak życia. - Nie wiadomo dokładnie, kiedy zmarli, nastąpiło to kilka lub nawet kilkanaście dni temu - wyjaśnia Katarzyna Czekaj, szefowa Prokuratury Rejonowej Lublin-Południe.

Śledczy wszczęli już postępowanie w sprawie tajemniczego zgonu dwojga ludzi. - Na razie śledztwo toczy się w kierunku nieumyślnego spowodowania śmierci - przyznaje Czekaj. - Jednak na ciele mężczyzny i kobiety nie znaleźliśmy żadnych śladów zewnętrznych obrażeń świadczących, że w ich śmierć zamieszane mogły być inne osoby - dodaje.

Mieszkańcy ulicy Skłodowskiej wciąż rozpamiętują nagłą śmierć sąsiadów.

Miałam na drugą zmianę w pracy, gdy przyjechała policja, a za chwilę auto z zakładu pogrzebowego. Ludzie zaczęli snuć domysły na temat tego, co mogło się stać tym ludziom, ale nikt nie wie, co tak naprawdę się działo

- mówi ekspedientka z pobliskiego sklepu spożywczego.

Szukamy odpowiedzi w prokuraturze. Co ustalili biegli podczas przeprowadzonej w poniedziałek sekcji zwłok?

- Kobieta zmarła w wyniku choroby. Dostała krwotoku i się wykrwawiła. Prawdopodobnie cierpiała na wrzody żołądka - tłumaczy prokurator Katarzyna Czekaj.

A co się stało z jej partnerem? - Prawdopodobnie także umarł z powodu jakiejś choroby, ale nie wiemy jeszcze jakiej. Zlecimy wkrótce przeprowadzenie badań toksykologicznych - wyjaśnia prokurator. - Nie znaleźliśmy w ich mieszkaniu śladów libacji alkoholowej - dodaje Czekaj.

Wersję o chorobie zmarłej kobiety potwierdzają mieszkańcy ulicy Skłodowskiej. - Faktycznie, pani Krystyna miała jakieś problemy. Dostała nawet skierowanie do szpitala, ale nie poszła się leczyć. Chyba bała się operacji - przypomina sobie ekspedientka.

To zaskakujące, że w tym samym czasie zmarł również jej partner, przecież on jedynie uskarżał się na problemy z kręgosłupem. Mówił, że bolą go plecy, gdy musiał coś przydźwigać z piwnicy

- dodaje sąsiadka zmarłej pary.

Od mieszkańców pobliskich kamienic dowiedzieliśmy się także, że zmarły mężczyzna miał ok. 70 lat, jego konkubina była o kilka lat młodsza. Ona pochodziła ze Śląska. Poznali się, gdy pan Bogdan wyjechał do pracy w Dąbrowie Górniczej. Potem swoją wybrankę sprowadził do Lublina. Sąsiedzi nazywali ją Ślązaczka.

- W centrum miasta umiera para ludzi i przez kilka dni nikt nawet o tym nie wie. Dziwna śmierć - kwituje jedna z naszych rozmówczyń.

Marcin Koziestański

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.kurierlubelski.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.